Dzieci rok po roku – jak żyć?

Dziecko rok po roku… Dzieci rok po roku… Jak sobie poradzić? Szczerze powiedziawszy – jeszcze nie wiem, ale moja zadziorność wręcz zmusza mnie, żebym napisała: poradzić sobie jak ze wszystkim – normalnie.

Rodzina “2+1+Brzuch”

Pierwsza ciąża była dla nas zaskoczeniem – nie dlatego, że jej nie planowaliśmy, ale dlatego, że 8 miesięcy starań pokazało nam, że nie znamy dnia ani godziny. I tak też było! Wtedy w kwietniu zamieszkał z nami brzuch. Pomimo że wyczekiwana – była to jednak niespodzianka. Ekscytacja opadła dopiero wtedy, kiedy zaczęły się nudności 😉

Mój pierwszy poród zakończył się przez cesarskie cięcie, tu przeczytasz O operacji cesarskiego cięcia krok po kroku

Mama, tata, Brzuch

Mogę to napisać z pełną świadomością – pierwsza ciąża zmienia wszystko (ale tylko na jakiś czas). Podporządkowujesz całe swoje jestestwo pod ten niezgrabny Brzuch (jeśli interesuje Cię ten temat, tu przeczytasz o Pierwszej wizycie u ginekologa podczas ciąży). Dodając do tego burze hormonów – raz go kochasz, raz go nienawidzisz. Cieszyłam się tym czasem jak tylko mogłam, pomimo wszystkich ciążowych wariactw. Nawet nie wiecie jakiego miałam pecha – jak tylko skończyły się nudności, minęło parę tygodni i rozpoczął się czas szaleńczych badań “połówkowych”.

I tak na przykład krzywa cukrowa wyszła mi “na granicy” – ginekolog skierował do diabetologa, a tam patrzyli na mnie z pobłażaniem, rozkładając ręce za każdym razem oznajmiając mi, że nic ze mną nie zrobią, bo do leczenia to to nie jest, ale na wizyty przychodzić muszę…

Potem rozpoczęli mierzenie mojej miednicy, by dać mi znać, że norma sprzężnej do porodu siłami natury to 18 cm, a ja mam 17 cm… 😉 Mimo wszystko lekarze jeden po drugim dawali zielone światło do próby porodu, ale zawsze musiałam już o to pytać.

Potem okazało się, że możliwe, że skraca się szyjka macicy i kiedy trafiłam do szpitala na badania z tym związane – dwa różne aparaty USG pokazały dwa skrajnie różne wyniki jeden w normie, drugi na granicy. Lekarz orzekł jednak, że wszystko w jak najlepszym porządku, ale ginekolog prowadzący ciążę już nie ufał mojej macicy 😉 (ciąża donoszona, Wika urodziła się dokładnie w dzień wyznaczonego terminu w 40 tygodniu ciąży).

Przedwczesne skurcze? Jasne! Rozpoczęły się koło 16 tygodnia i nie zniknęły do dnia porodu – taka uroda. Wtedy popełniłam błąd i przeczytałam o nich w internecie, efektem czego zwykłe i naturalne skurcze uznałam za zagrożenie – zaufanie do swojego organizmu odzyskałam dopiero w 7 miesiącu ciąży, kiedy to pomyślałam sobie: dość.

Ja i Brzuch to jedno i ogarniamy to bycie w ciąży jak nikt inny!

Mama, tata, dziecko i… znowu Brzuch? Dzieci rok po roku.

I znów zamieszkał z nami Brzuch – ale tym razem jest inaczej. To ja mu mówię, kiedy czujemy się dobrze, a kiedy źle. To ja mu mówię kiedy mamy humor, a kiedy nie mamy. Ja, Józek, Wika i Fasolka decydujemy, kiedy Brzuch nam w paradę wchodzi. Tym razem Brzuch nas nie pokona.

Warto zadbać o siebie – o tym jak zawalczyć o swój godny poród przeczytasz tutaj: Dlaczego to WY jesteście najważniejsi

Decyzja

Na pewno nasuwa się Wam pytanie – czy planowaliśmy? Odpowiedź brzmi: jasne, że tak i jasne, że nie. Mam to szczęście, że mogę przez jakiś czas być “domową mamą” i kolejny bobas w naszym życiu zostałby przez nas przyjęty w każdej chwili. Więc każda chwila jest dobra.

Między maluchami będzie ponad rok różnicy (prawie 14 miesięcy). Szczerze powiedziawszy moją pierwszą myślą, kiedy po raz drugi w życiu zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski, była: “Ale super, nie muszę nic kupować, nawet kremy dla niemowląt mi się nie zdążą przeterminować!” i wiecie co? Faktycznie. Wszystko już mam – wliczając w to siłę i świeżo zagrzane ręce do zmieniania pampersów w rozmiarze 1.

Jesteś na etapie pakowania torby do szpitala? Po listę wyprawkową zajrzyj tu: Torba do porodu – wyprawka do szpitala dla mamy

Wiem, jak bywa odbierana szczerość – ale nie znajdziecie tu nic poza nią, dlatego zawsze namawiam wszystkich czytających, aby robili sobie przerwy kiedy zaglądając tu zaczną się oburzać. Przerwy na przyznanie przed sobą, że myśli nie zawsze są piękne i wzniosłe, i że ludzie nie zawsze mają w głowie “tylko dobro dziecka”, “tylko moralne treści”, “tylko to co najlepsze”. Kiedy mamy to za sobą, można w życiu o wiele więcej zdziałać 😉 I pracować nad sobą. Napisałam o tym, bo postanowiłam trochę o tych “dzieciach rok po roku” poczytać. No i o ile firmy produkujące akcesoria dla dzieci są tym pomysłem zachwycone, o tyle internauci (a więc w wolnym tłumaczeniu: “anonimowi ludzie z wartościowymi opiniami o cudzych wyborach wyrażający je w niekulturalny sposób”) traktują to nawet jako bierne znęcanie się nad poprzednim dzieckiem. Przejdźmy zatem dalej 😉

Idealna różnica wieku?

“To jest decyzja rodziców” – powtarzamy sobie to nie raz, ale faktycznie analizując swoje własne otoczenie musimy przed sobą szczerze przyznać, że w “planowaniu rodziny” nie dostalibyśmy wszyscy 6 z plusem. Jedni próbują się całkowicie przed tym uchronić, inni starają się możliwie jak najbardziej opóźnić, jeszcze inni przyjmują co im los daje, albo rodzinę powiększają ile tylko mogą, a są też tacy, którzy w zupełnym braku odpowiedzialności sprowadzają swoje potomstwo na świat (nie koniecznie mając zamiar stanowić z nim rodzinę). A rzeczywistość jest taka, że pomimo naszych planów, życie dyktuje własne scenariusze. I zupełnie niezależnie od tego w jakich okolicznościach przyjdzie na świat Twoje dziecko – miłość jaką poczujesz kiedy je zobaczysz przyćmi obraz Twojego idealnego świata, aż do zapomnienia.

Nie ważne jednak jakie decyzje podejmujemy względem ilości i czasu posiadania dzieci – zawsze znajdzie się ktoś, komu to nie pasuje (Przeczytaj też o Rodzicielstwie wyższości). Czy warto to komentować? Sama nie wiem, myślę o tym czasem, więc może warto choć napisać, o czym sobie tak rozmyślam.

“Idealna różnica wieku między rodzeństwem” to fraza, która śmieszy mnie, jak te żarty co śmieszą konia (wiecie – tego konia co by się uśmiał). Możecie mi tu podrzucać psychologiczne opracowania dotyczące rozwoju poznawczo-emocjonalnego niemowlaków i dzieci z wyszczególnionymi sferami, które zostaną zaburzone kiedy pojawi się w jego życiu młodsze rodzeństwo. Może nawet poczytam?

Chętnie się dowiem

Że rodzeństwo zepsuje życie mojemu pierwszemu dziecku, jeżeli urodzi się gdy pierworodne:

  • ma około roku, ponieważ poznaje wtedy smak zazdrości i jeszcze tę zazdrość poczuje;
  • ma półtora roku i będzie musiało dzielić się zabawką lub pokojem z rodzeństwem – co doprowadzi do poczucia odrzucenia;
  • ma dwa lata i poczuje, że rodzeństwo zabrało mu matkę;
  • ma trzy lata i dotkliwie dozna zmniejszenie intensywności poświęcanej mu uwagi;
  • ma cztery lata i istnieje ryzyko, że nie zaprzyjaźni się z młodszym bratem lub siostrą, gdy to będzie w stanie się z nim skomunikować;
  • ma pięć lat i nie ma już najmniejszej szansy na to, żeby nawiązało jakąkolwiek relację ze swoim rodzeństwem w przyszłości;
  • ma sześć lat, więc nici z przekazywania sobie podręczników szkolnych;
  • ma siedem i więcej lat – zaraz zaraz – to ile ty masz lat, że jeszcze Ci się zachciewa robić dzieci? 😉

A co z tym nowym?

Czy pomyśleliśmy jako społeczeństwo o konsekwencjach dla niemowlęcia, które przychodzi na świat jako drugie?! Przecież nie można komuś fundować takiego startu w życie… Piętno na resztę lat… Już zawsze będzie “tym młodszym” 😉

Przygotowania

Schodząc trochę na ziemię, chętnie dam Wam znać, jak przygotowujemy się do roli bycia podwójnymi rodzicami (co w praktyce oznacza, że będziemy mogli wyśmiewać zmęczenie już nie dwóch, a trzech grup ludzi: singli, par bezdzietnych i rodziców z jednym dzieckiem – bo przecież wiadomo, że ilość ma znaczenie! Więcej o tym tu: Co myśli każdy młody rodzic, ale tego nie mówi).

Po pierwsze – cieszymy się. Przypominamy sobie często o tym, że spotka nas znowu coś wspaniałego. Muszę też szczerze przyznać, że wiadomość o kolejnej ciąży przyspieszyła nasz proces “nauki cierpliwości” oraz wyostrzyła umiejętność “spokojnego rozmawiania ze sobą, podczas gdy dziecko wrzeszczy obok bez wyraźnego powodu”. Opieka nad Wiką za pomocą Brzucha też nie jest zła, bo mam męża, który jest w tej opiece tak samo obecny jak ja (kiedy tylko może).

Rola mężczyzny jest w tym wszystkim bardzo ważna, dlatego często mówię o tym, że ważniejsze od zaplanowania liczby posiadanych dzieci, jest rozsądne wybranie partnera, który tę produkcję nam umożliwi. Osobiście (wraz z moim młodszym bratem) zostałam wychowana przez samotną matkę i mój podziw wobec jej wysiłku nigdy nie zmaleje – mimo wszystko wiem, jak musiało jej być ciężko. Kiedy teraz o tym myślę, to musiała być jakaś super-bohaterka. W czasie kiedy wychowywała naszą dwójkę zdążyła rozpocząć i ukończyć studia, pracować, aby na te studia i na nas zarobić, dowieźć mnie i mojego brata na wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe (w tym 2 razy w tygodniu na basen), a mimo to pamiętam, że zawsze była obok! Mimo wszystko zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby mogła te obowiązki dzielić z kimś, kto stanowiłby dla niej wsparcie każdy dzień okazywałby się taką małą osobistą nagrodą.

Lubisz romantyczne historie? 🙂 Świetnie – zerknij w takim razie Jak obchodziliśmy naszą drugą rocznicę ślubu

Obawy

Bycie rodzicem nie wywołuje we mnie strachu, więc nie mam “obaw”. Wiem, że sobie poradzimy – jak miliony przed nami 😉 Choć muszę być szczera: czasem zdarza mi się już teraz czuć pewien niepokój, na myśl o nieprzespanych nockach z noworodkiem i konieczności bycia przytomną w dzień z okazji już umiejącego chodzić niemowlaka (szukającego dogodnego dojścia do łazienki w celu polizania przepychaczki do toalety – nie mogę się doczekać!). Czy jest to jednak obawa rodzicielska, czy bardziej samolubna – bo chciałabym się wyspać? Kiedy tak siedziałam i analizowałam wszelkie scenariusze nie znajdowałam nic, co faktycznie wzbudzałoby moje obawy odnośnie dzieci… Wszystkie te myśli skupiały się na mnie i moim strachu przed utratą dotychczasowego czasu/wygody/pory drzemki mojej i Wiki 😉 Kiedy sobie to uświadomiłam – po prostu postanowiłam przestać się bać.

Wybraliśmy z Wiktorią na wakacje – zobacz jak było: Wakacje z bobasem, plaża, Gdańsk, meduzy i my

Oczekiwania

Czekam. Czekam z utęsknieniem na to moje ‘rok po roku’. Cieszy mnie wiele rzeczy – od tych przyziemnych: że dwójka za jednym zamachem, zanim wyjdę z ‘wprawy’. Że mamy już wszystko, co potrzebne dla noworodka, bo nic nie zdążyłam oddać znajomym. Że system nie zdąży się pozmieniać na tyle, by zafundować mi niespodzianki na porodówce. Że szpital znam dobrze.

A na tych bardziej wzniosłych kończąc: że Wiktoria będzie miała cudownego braciszka. Że moje marzenie o dużej rodzinie jest coraz bardziej pokolorowane. Że każde doświadczenie w byciu żona i mamą zbliża mnie do ludzi, którym mogę o tym opowiedzieć. Że nie mogę się doczekać, aż poznam tego człowieczka, którego sama na ten świat sprowadzam…

To jest chyba najpiękniejsze… Poznanie Wiktorii było dla mnie wspaniałe – nie mówię tu o chwili kiedy ją zobaczyłam, ale kiedy miałam chwilę czasu, żeby ją faktycznie POZNAĆ. To dziecko ma charakter bardziej rozbudowany od mojego 🙂 Wspaniale się czuję, kiedy widzę kolejne cechy jej osobowości. Kiedy mogę poznawać ją, żeby potem być dla niej jak najlepszym rodzicem. I czuję tę pewną zadziorność losu, kiedy widzę jaka jest do naszej dwójki podobna (oczywiście zawsze wtedy, kiedy nabroi).

Nie mogę się doczekać, aż poznam Fasolkę i znowu się przekonam, co to za szalony osobnik kolejny raz powstał z tego duetu Sylwia + Józek.

Idealna różnica wieku? 

Ej, weź ją sobie w kieszeń i zmykaj. W Bieszczady.

Sylwia

Leave a Reply

34 thoughts on “Dzieci rok po roku – jak żyć?”

  1. Nie wiem czy jesy coś takiego jak idealna różnica wieku. Kwestia indywidualna, zależy jak to wszystko się ułoży. Ja jestem jedynaczka i mój mąż też, więc nie mamy pojęcia jak to jest mieć rodzeństwo. Córka też jest jedynaczka. Mąż nie chce wiecej dzieci, mówi że nie ma mowy, a ja sama nie jestem pewna. Trochę chce i trochę nie chce.
    Nie uważam aby krzywda było bycie jedynakiem ani posiadanie rodzeństwa. Każdą rodzina jest inna. Ważne żeby wszyscy się kochali i tego chcieli.

  2. Nie ma idealnej różnicy wieku 🙂 Między moimi dziewczynami są 22 miesiące, niecałe dwa lata. Druga ciąża nie była planowana, więc zaskoczenie. W końcu stosowaliśmy antykoncepcję. Powiem tak: nie było łatwo. Jedni i drudzy dziadkowie daleko od nas, mąż w pracy, ja z dwójką, z których starsze jeszcze niewiele rozumie. Ale teraz jak patrzę jak się bawią i rozmawiają ze sobą, to wiem, że warto było przetrwać te trudne chwile 🙂

    1. Z dziećmi generalnie łatwo nie jest haha 🙂 Moja mama wspomina za to wychowanie dzieci z różnicą wieku 18 miesięcy wspaniale 🙂
      Oczywiście “łatwo” to nie jest słowo, które można bez konsekwencji pisać obok słowa “rodzeństwo” 😉

  3. Jak przy każdej różnicy wieku są na pewno plusy i minusy. Nie ma tej najlepszej różnicy ani tej najgorszej. Wszystko jest kwestią wyboru, kompromisów bo umówmy się wychowywanie dwójki tak małych dzieci to ostra jazda bez trzymanki. Ja mam dwójkę dzieci i 3 lata 3 miesiące odstępu między nimi. Pozdrawiam i życzę dużo dobrej energii :*

  4. Rok po roku jest dla mnie zupełnie normalne! Tak samo jak dwa, trzy, cztery czy dziesięć lat różnicy! Czytając ten tekst zastanawiałam się nad innym aspektem: cesarka i kolejna ciąża. Bo do tej pory żyłam przekonaniem, że jak kolejna ciąża to najlepiej się nie śpieszyć i poczekać te dwa lata. I taka wątpliwość mnie dopada czy to jest po prostu powtarzany kolejny mit (przez pokolenie mojej mamy) czy faktycznie istnieją jakieś przeciwwskazania co do szybkiego planowania kolejnego bobasa po cesarce? Wiem Sylwia, że jesteś pogromcą takich mitów dlatego jestem ogromnie ciekawa jak to rzeczywiście wygląda!

    1. To nie jest mit – wszystko zależy od zdrowia kobiety. Generalnie mówi się, że dwa lata należy czekać nie tylko po cesarce ale też po porodzie naturalnym – i jest to rozsądne podejście – organizm kobiety zdąży odpocząć. Mimo wszystko jest mnóstwo ciąż rok po roku i kobiety też radzą sobie świetnie. Z cesarką jest tak, że po 2 latach można już podejmować próbę porodu siłami natury. U mnie jednak lekarz przygotowuje się na to już po roku, bo tak jak pisałam – każda kobieta inna, ma inne zdrowie i też gojenie się organizmu przebiega zupełnie inaczej. Ja po ciąży nie miałam nawet jednego rozstępu, żadnych puchnących nóg, zatrzymywania wody w organizmie, a po cc doszłam do formy w parę tygodni, ale nie jest to reguła… Przy cc taką komplikacją której wszyscy boją nie najbardziej jest rozejście się blizny, ale do tego może dojść w kążdej chwili – jak pokazują fakty: po 10 latach od porodu, czy po roku od porodu. Znów wszystko zależy tylko i wyłącznie od naszego organizmu 🙂

      1. I w takim wypadku lekarz pyta “Pani Sylwio to jak rodzimy teraz?”. Czy bardziej na zasadzie: “Widzę, że wszystko jest ok i Pani organizm jest gotowy rodzić naturalnie to nie trzymamy się sztywno zalecenia 2 lat i próbujemy naturalnie już teraz.”?

        Bo jestem ciekawa możliwości wyboru kobiety versus zalecenia. Czy możemy w takim czasie powiedzieć lekarzowi: “Wiem, że takie są zalecenia ale jeżeli nie ma realnych przeciwwskazań to chcę spróbować naturalnie (o ile będzie się potem dało)” i on to uszanuje.

        1. Kobieta po cc ma gwarantowane prawo wyboru czy chce rodzić naturalnie czy znów przez cc – inna takiego prawa nie ma.
          Z lekarzami niestety nie jest tak kolorowo, bo nigdzie nie wyczczytasz jaki jest zalecany przez dajmy na to WHO czas “odczekania” po cc – więc musisz mieć lekarza, który takie porody chętnie odbiera. Moja lekarka jest pro – więc zapytała zwyczajnie czy rozważam poród siłami natury, jeśli ona wyda zgodę (czyli jeśli w 36 tygodniu ciąży blizna na macicy okaże się w badaniu USG wzorowa). Ja powiedziałam, że oczywiście, więc czekamy na wynik jaki przyniesie mój rosnący brzuch 😉
          Są lekarze, którzy bez badania pacjentki uznają, że do takiego porodu przed upływem 2/3/4 lat (lub nigdy) dojść nie może. Wtedy nie powalczysz. Zmieniasz lekarza, szukasz specjalisty, lub szukasz szpitala, który faktycznie przebada predyspozycje organizmu (to się nazywa kwalifikacja do porodu siłami natury po cc) i wtedy podejmujesz decyzje. Szpital jest ważny o tyle, że w niektórych odgórnie nawet pacjentki, które zostały zakwalifikowane przez lekarza prowadzącego ciąże do porodu siłami natury – zmuszą lub wmanipulują w cesarkę na zawołanie bez wskazań.
          Trzeba się po prostu dobrze do porodu przygotować – i wiadomo -wybierać zdrowie, a nie marzenia, ale też wiedzieć kiedy chodzi o Twoje zdrowie, a kiedy o wygodę lekarza.

  5. Karolina Ostrowska

    Moim zdaniem urodzenie dzieci rok po roku to dobra rzecz, nie ma między nimi różnicy wiekowej praktycznie, więc im będą starsze tym bliższe będą sobie 🙂

  6. Grażyna Zaborska-Szmajda

    Myślę, że mała różnica wieku między rodzeństwem ma dużo plusów 😀 Tak naprawdę nie ma idealnego momentu na drugie dziecko, tak samo, jak i na pierwsze. Jeśli je chcemy, to po prostu trzeba się zdecydować i już 😀

  7. Niezwykle punktualna ta Wasza córeczka. Takie wstrzelenie się w termin zdarza się niezwykle rzadko. Nasza przetrzymała nas o tydzień.

  8. Podziwiam pary, które decydują się na dzieci rok po roku bo to naprawdę jest wyzwanie, ale z drugiej strony może to i lepiej bo mniejsza różnica wieku i dzieciaki lepiej będą się ze sobą dogadywały.
    Ja czasami żałuję, że nie zdecydowaliśmy się z mężem na drugie dziecko kiedy nasza córka miała rok lub dwa latka teraz ma cztery i za bardzo nie chce pchać się drugi raz w pieluchy.
    Pozdrawiam

  9. Hehe, mnie bardziej przeraża ta świadomość nieprzespanych nocy a co za tym idące jednak znacznie słabsze funkcjonowanie w świecie. Sen jednak jest istotny i nie ma co w tym temacie jednak dyskutować. Z mojego punktu widzenia, ja sobie tego nie wyobrażam hehe

  10. Weź Sylwia zmień te tematy na nudniejsze bo ciężko mi ich nie komentować :p

    Dobry tekst 😉 ja z założenia wychodzę, że wszystkim nie dogodzisz, a ci życzliwi inaczej mogą mnie w dętkę pocałować bo w końcu to moje (Twoje) życie i rodzina, a większe i mniejsze zaskoczenia są jego częścią 😉 jak już kiedyś pisałaś, zawsze się znajdzie ktoś kto powie lub pomyśli, że phi, przy trójce to dopiero wyzwanie albo phi, do Honolulu warto jeszcze pojechać, a nie dzieci ;D
    Moje dziecko mi się rok przed moim planowaniem zaplanowało i jest super 😀
    A z moim 3 lata młodszym bratem panowały bojowe relacje, ale zrzucilabym to na kark twardych charakterów, bo ta zazdrość o uwagę minęła w latach dziecięcych. Ale cóż, i w czerwonej torebce Tinky Winky można dopatrywać się złego ^^

      1. Mam znajomego, który urodził się w grudniu, jego brat w styczniu tego samego roku. I do dziś dnia się do siebie nie odzywają,o ile nie muszą (a mają koło 30-tki).
        Kto by pomyślał, niby ta sama płeć, nieduża różnica wieku…;)

Dodaj komentarz

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close