Dzień chłopaka jest jakiś taki… Słaby.

Dzień mężczyzny w tym roku poszedł już w niepamięć, a za klika chwil nadejdzie Dzień Chłopaka. Ja się mimo wszystko na to nie zgadzam.

Kulturalnie bez kultury Dzień Mężczyzny się obchodzi

W naszym domu mimo wszystko obchodzimy podwójny Dzień Mężczyzny. Dziwnym trafem w naszą kulturę wdarły się dwa wydarzenia, przecięte na pół, do których większość przedstawicieli płci brzydszej (mniej pięknej, niech będzie) rości sobie prawa, niekiedy nie mając ochoty wybrać jednego. Dylemat do rozwiązania jest poważny: chłopak, czy mężczyzna? No jeśli tak to przedstawić, to oczywiście, że mężczyzna! Szkoda tylko, że o nich pomyśleliśmy później.

Na początku było… Na początku był Dzień Kobiet. I był on dobry, więc w odpowiedzi, by parytetom stało się za dość, Dzień Chłopaka ustanowiono i był on… Był jakiś taki… Słaby!

Słaby był, bo kobietę przeciwstawiono chłopcu. Więc z żebra dnia kobiet ukuto w betonowych kartach czasu Dzień Mężczyzny i… Większość o nim nawet nie pamięta. 10 marca – data ulotna, bo za te kwiaty, co się je dostało dwa dni wcześniej, trzeba by się teraz odwdzięczyć jakimś paskiem do spodni, portfelem, czy kompletem czarnych skarpet… A w sumie jakoś tak głupio… Ja myślałam, że te kwiaty, to tak bezinteresownie…

Męskie tematy także tu: Internet należy do ojców!

Mężczyzna w naszym domu

Zostało już tylko pół godziny do północy przed godziną zero. Obok siedzi mój mąż i tak samo jak ja jest wpatrzony w komputer. Cóż mogę rzecz – gry komputerowe to coś, do czego sama go przekonałam (przynajmniej do niektórych). Siedzi tu sobie w błogiej nieświadomości, że już za chwilę rozpocznie się jego święto i trwać będzie całą dobę! Różnimy się jak woda i ogień – choć nie wiem, który z tych żywiołów jest bardziej nieobliczalny. W tej sprawie także nie jesteśmy kompatybilni. Bo jak widać ja wiem, że ten Dzień Chłopaka nadchodzi, a on ma to zupełnie… gdzieś!

W naszym domu w powietrzu wisi takie dziwne zakłopotanie, bo ja wiem i on wie, że ja o datach powinnam pamiętać, a on powinien o nich zapominać. Więc skrupulatnie uczę się, tworzę te kalendarze, bo znowu się na mnie ciocia obraziła, że nie zadzwoniłam z okazji rocznicy ślubu, ale mój mózg w tych sprawach po tej męskiej stronie. No nie chce pamiętać. I nie pamiętam, choć wiem, że powinnam. A mężczyzna w moim domu wyluzowany, nie czuje na karku oddechu zbliżających się rocznic (no poza urodzinami żony), bo wraz z przysięgą ślubną, dopowiedział sobie w głowie:

I ślubuję Ci, że od tej chwili, to Ty, kochana Żono, będziesz pamiętać o wszystkich datach urodzin i imienin członków mojej rodziny, która to rola została Ci przypisana z nadania!

Automatycznie wymazał z głowy zatem 3 marne daty, które jakimś cudem pamiętał i wyszedł z kościoła zadowolony.

A ja wciąż myślę o tym, że jemu nie jest potrzebny Dzień Mężczyzny ani Dzień Chłopaka i kolejne daty do zapamiętania. Mężczyzna w naszym domu jest na posterunku całą dobę, przez cały tydzień, bez odpoczynku. Czy w zdrowiu, czy w chorobie – facet to facet, a nie chłopiec. No nie?

Mężczyzna w relacji

Woda i ogień… Relacja z mężczyzną w moim życiu nie jest pełna delikatności, ale to tylko mój kobiecy punkt widzenia. Wychowana przez mamę łączę w sobie chcąc nie chcąc dwa światy, zawsze zakrapiane kobiecością. I czasem trudno mi się pogodzić z “kobiecą naturą”, bo chciałoby się zareagować po męsku, a w grę wchodzi za dużo emocji. Taka mała schizofrenia.

Mój mąż wiedział w co się pakuje! I tutaj przede mną postawiono faceta, który z domu wyniósł wspaniałe relacje z mamą i tatą. A sam po tacie zgarnął wszystko co trzeba, żeby porządnie po męsku się kłócić: porywczość, stanowczość i upartość.

Mężczyzna w relacji z kobietą to jakiś chory żart. I jakieś cuda się dzieją, że to wszystko jednak działa. Cuda, cuda się zdarzają, bo jak inaczej określić scenariusz, w którym ona dużo mówi o uczuciach, a on mało mówi o czymkolwiek i kiedy słyszy “Co wtedy czułeś?” to już wie, że to pułapka? 😉

Wczoraj na jednej z tatusiowych grup na facebook pojawił się post, o takiej dokładnie treści:

Potrzebuję waszej pomocy.

Podczas kłótni z żoną ona nagle przyznała mi rację.

Jakie są następne kroki w takiej sytuacji?

I ja uśmiecham się pod nosem, kiedy to czytam, bo wiem, że chłop jest w niezłych tarapatach. Ale on też to wie, bo już chyba tę swoją żonę dobrze poznał. I on tę relację rozumie.

Mężczyzna kogut domowy

Możliwe, wykonalne, przez niektórych nawet praktykowane. Ja mam koguta, który nie boi się powiedzieć: “Ja Ci nie pomogę zmywać tych garów – po prostu je umyję. Przecież to też moje gary”. Usłyszałam to raz, myślałam, że spadnę z krzesła. Do tematu nie wracam, bo się obawiam, że coś się może odmienić. W sumie chciałam zachować to piękne wspomnienie i kolejne mieszkanie wynajęliśmy już takie, w którym była zamontowana zmywarka, a ja krzyczę – chwilo trwaj! Zapamiętam to na zawsze.

Obowiązki domowe, to nie obowiązki, tylko wynikające z eksploatacji użytkowej mieszkania czynności naprawcze. W związku z tym logiczne jest przecież, że skoro nie są to czyjeś “obowiązki”, to jak wszyscy gubimy włosy na dywan, to ty odkurzasz, a ja zmywam. Jestem skłonna negocjować. Poprawię później, jak nie będziesz patrzył.

Mężczyzna zrozumiany 

Jaki to mężczyzna? Taki, którego druga połówka nie chwali się “Puszczam swojego Karola do kolegów w soboty”, bo to nie pies jest, tylko człowiek. Przeskoczyliśmy z czasów, kiedy facet w domu dla ozdoby, ze szklanką piwa porywał się na Teleexpress – a dwie godziny wcześniej jadł tą serialową polską cienką zupę, którą dobrze znamy z wielu depresyjnych wstępniaków do polskich dramatów filmowych. Na stole gdzie ta zupa stoi, zawsze położona jest cerata w kratkę. I kompot. Okna bloku drewniane, malowane białą emalią, wychodzą na tak szare podwórko, że ma się ochotę z tego okna, wraz z głównym bohaterem, wyskoczyć. Tylko dopiero jak zje tę zupę, bo gdzie to tak, na głodno…

Teraz jesteśmy w innym miejscu. Natura przebiła się na wierzch. Kiedy można żyć pełnią życia, to zaczynamy się rozumieć. Ja jego, a on mnie, bo widzę kto to jest.

Mężczyzna w naszym domu nie boi się brać odpowiedzialności. No ale Książę z bajki miał same zalety – a co to dnia Niej znaczyło? Że miał tylko te cechy, które odpowiadały księżniczce.

Mężczyzna nieokiełznany

Książę na białym koniu, gdyby stanął oko w oko z mężczyzną, to okazałoby się, że to nie książę, tylko księżniczka. Biegała królewna, krzyczała ratuj (i bądź uczciwy, tolerancyjny, zawsze uśmiechnięty, miły, rozmowny, współczujący, empatyczny, ładnie pachnący, lubiący moją mamusię, noszący mnie na rękach) i myślała sobie:

“Och jak ja bym chciała, żeby mój Piotrek wreszcie domyślił się o co mi chodzi. Karolina już dawno się domyśliła, a nawet nie musiałam nic mówić.”

Kobieta zapragnęła kobiety… W męskim ciele (tylko żeby ładnie pachniało!).

Kobieta chce być zdobywana? Podobno teraz już nie! Ja jednak przyznaję szczerze, że “zdobywanie” faceta jest dla mnie jak kopanie się z koniem. Jak to zrobię? Zasypię go prezentami? Czy właśnie pokażę mu swoją niezależność: to jaka jestem silna! Żeby zrozumiał, że bez niego dam sobie radę całkiem sama i żeby to docenił! Żeby docenił to, że w ogóle go nie potrzebuję… Hmmm…. No fakt, taka kastracja bywa niezwykle zachęcająca. To prawie jak stanie przed jego trawnikiem z transparentem głoszącym: PATRZ JAK BARDZO MAM CIĘ W… SERDUSZKU!

No dobrze to zacznijmy od podstaw… To, że dam sobie radę sama, to nic nowego. On też sobie da radę beze mnie. Niezły początek. Chociaż na tym chyba nic nie zbudujemy… W każdym razie nie razem.

Mężczyzna po godzinach

Po godzinach jest tak, że obchodzimy Dzień Mężczyzny. Ciągły proces. Bez ustanku uczę się, że teraz to moja rola tę męskość zarówno pomagać okiełznać jak i budować. Być w naszym domu w relacji. Próbować zrozumieć i podziwiać nieokiełznane. I oczekiwać w zamian tego samego.

Obydwoje musimy oczekiwać tego samego, bo to co buduje męskość w mężczyźnie, i kobiecość w kobiecie to wzajemność.

Dzień Chłopaka? My obchodzimy Dzień Mężczyzny. Dzień chłopaka jest jakiś taki… Słaby.

 

Sylwia

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close