Jak przeżyć cesarkę żeby przeżyć cesarkę – czyli wszystko co wiem o cesarskim cięciu bez cenzury

No dobrze… Może wyrażenie “z autopsji” nie jest najbardziej fortunnym, kiedy mówimy o poważnych operacjach, ale przejdźmy do rzeczy 😉

Dlaczego cesarka?

Przygotowując się do swojego pierwszego porodu bardzo chciałam rodzić siłami natury. Wiedziałam jednak, że zdrowie moje i dziecka staną na pierwszym planie, więc sposób w jaki moje dziecko przyjdzie na świat zależał będzie od decyzji mojej i lekarzy. Szczególnie podkreślam tu słowo MOJEJ, bo musisz wiedzieć, że obecnie cesarskie cięcie to nie tylko sposób na ratowanie życia, ale także metoda na szybkie zwolnienie sali porodowej.

Pobierz darmowy ebook o Karmieniu i planowaniu snu noworodka – czyli plan dnia z maleństwem w pierwszych dniach jego życia – PRZEJDŹ DO ARTYKUŁU I POBIERZ EBOOK

Wszyscy wiemy jak przebiegają wizyty u ginekologa. W głowie mamy: “Zapytam ją/jego dzisiaj o to i to i o to…” a na samej wizycie, jak już dowiemy się kolejnych rewelacji o tym, że nasze dziecko ma widocznych 10 paluszków, na pytanie “Czy ma pani jakieś pytania?” odpowiadamy “Eeeee… Nie.” i wychodzimy. Tak tak, nie jesteś jedyna. Dlatego postanowiłam przeprowadzić małe badanie ‘w terenie’ i wpisałam w wyszukiwarce google ot trywialną frazę “cesarskie cięcie” a uzyskałam dopisek “jak wygląda”. Skoro tej wiedzy brakuje, to ja się nią podzielę. Podkreślam, że piszę tu wyłącznie o swoich doświadczeniach (wiem że porody i szpitale bywają różne).

Parę słów o tym, jak walczyć o swoje prawa w starciu ze służbą zdrowia pisałam tu: Dlaczego to Wy jesteście najważniejsi

 

Zanim przeczytasz: pamietaj, że cesarskie cięcie to poważna operacja i każda z nas przechodzi ją nieco inaczej. Jeśli masz coś ważnego do dodania, napisz to w komentarzu dzięki temu wszyscy na tym skorzystamy.

 

Cesarskie cięcie – know how operacji w przypadku braku powikłań

U mnie wykonywano cesarskie cięcie po 9 godzinach porodu naturalnego. Pełne rozwarcie i wszystko cacy – ale ja… Bez sił. Poród w nocy to kiepski sprzymierzeniec. W każdym razie, przygotowanie do samego zabiegu trwało około godziny. Kobiecie podawana jest kroplówka z płynami – wtedy robi się bardzo zimno, bo półtora litra płynu z lodówki w żyłach nie jest wcale łatwe do ogrzania. Jeszcze podczas przygotowań zakładany jest cewnik (nic się nie martw, jeśli jesteś już pewna, że to będzie CC to cewnik w ogóle nie boli, ale uczucie zakładania go nie należy do tych, do których wracasz myślami). Cewnikowanie trwa jakieś półtorej sekundy i jest sposobem na to, żeby poleżeć sobie trochę po operacji bez wstawania na siusiu 😉

Kolejnym krokiem jest sama operacja: tutaj powita Cię przemiły anestezjolog, poprosi żebyś usiadła i z niezwykłą finezją wbije w kręgosłup igłę i poda znieczulenie. Czy to boli? Ani trochę (oczywiście każdy jest inny). Jeśli z jakichś powodów zostanie u Ciebie zastosowana narkoza, pozostałą częścią porodu nie musisz się martwić 🙂 na pewno będziesz w dobrych rękach. Podczas podawania znieczulenia zaskoczyło mnie to, że kiedy lekarz trafił już w rdzeń, to z całej siły, bezwiednie kopnęłam pielęgniarkę… Nie zdziwiła się, a ja zaczęłam się głupkowato śmiać. Cóż… Nie uprzedzili 😉

Jesteś na etapie kompletowania torby do porodu? Kompletną listę Wyprawka do szpitala dla mamy znajdziesz w wersji pdf do pobrania.

 

Podczas operacji

Podczas operacji widzisz sufit i kawałek kotary. Nie odczuwa się bólu, ale zabawne i dziwne uczucie ciągnięcia, które po fakcie można opisać jak uczucie wznoszenia w samolocie połączone z opróżnianiem brzuszka z maluszka 😉 Jest to sytuacja niecodzienna, więc i uczucia z kosmosu. Polecam! Doświadczenie jedno na milion. Jeszcze krótko o tym, czemu to czujesz: lekarz podczas cięcia musi “przeć” za Ciebie. Zazwyczaj jeden naciska na brzuch, kiedy drugi chwyta dziecko i pomaga mu wydostać się na świat przez nacięcie na Twoim brzuchu.

Jeśli wszystko jest ok i dziecko jest zdrowe – wtedy zobaczysz bobasa – nie oczekuj jednak anioła – będzie raczej czerwono-fioletowy i pomarszczony na tyle, że trudno go będzie nazwać “skarbuniem”. Poprawi się w przeciągu minuty jak nabierze powietrza 😉 Jeśli masz szczęście i możesz rodzić w szpitalu przyjaznym dla matki z noworodkiem, to podczas gdy lekarze będą wykonywali szwy (abyś mogła w całości wrócić do domu) ojciec dziecka będzie mógł pójść z nim dokonać pierwszych czynności pielęgnacyjnych! Tuż po przewiezieniu na salę dostaniesz bobasa w plastikowym łóżeczku (które powinni sprzedawać rodzicom do domów – są ekstra wygodne!). No i co najważniejsze – przytulną dawkę leków przeciwbólowych (z początku nie chciałam ich brać, ale położne skutecznie mnie do tego przekonały – miały mądre i dobre argumenty. To ważne, żebyś nie zgadzała się na coś “bo tak”, zawsze pytaj i nie bój się mieć wątpliwości).

 

Wstawanie po cesarskim cieciu, czyli PIONIZOWANIE położnicy 😉

Zazwyczaj następuje od 6 godzin do 8 godzin po operacji. Zdarza się czasem, że czeka się z tym nawet dobę. Polecam poczytać o tym, jakie są plusy i minusy wczesnego i późnego wstawania po operacji, ja wstawałam w szóstej godzinie. Od razu potem poszłam pod prysznic. Niestety chodzenie po tym, jak lekarz ciachnął Cię na pół (w słusznej sprawie 😉 ) jest nie tyle bolesne, co… trudne. Ale dasz radę. Wszystkie dałyśmy, więc i Ty dasz 🙂 Najpierw powoli usiądziesz, oswoisz się ze swoją niepewną sytuacją i… wstaniesz! Po czym będziesz prowadzona pod rękę przez położną w kółeczko po oddziale. Ten niepozorny spacer zaważy jednak na losach Twojej rekonwalescencji, więc bądź dzielna!

Jesteś partnerem osoby, która niedługo będzie rodzić? Sprawdź Jak opiekować się kobietą po porodzie

 

Edit: Dostałam od Was kilka informacji, że nie byłyście informowane o konieczności założenia podkładu poporodowego i zaskakiwał Was nagły wypływ krwi. To ważne żebyście o tym wiedziały: leżenie po porodzie sprawi, że krew która normalnie wpływałaby już wcześniej chwilowo się zatrzyma. Poproś położną aby pomogła Ci założyć podkład przed wstaniem. Nagromadzoną krew w dużej ilości wypłynie tuż po wstaniu lub chwilę później. Nie martw się! To normalne!

 

Wszystko co dobre kiedyś się kończy… i kiedyś trzeba wyciągnąć szwy.

Jeśli dalej wszystko było jak należy i jesteście z bobasem w domu, to pewnie sen z powiek spędza Ci myśl o wyciąganiu szwów, zgodnie z zaleceniami: w siódmym dniu po operacji. Z moich rozmów z kobietami, które rodziły przez CC wynika, że żadna z nich nie miała zielonego pojęcia o tym, jak to będzie wyglądać (ja też). To generowało niepotrzebny stres i niepokój. W rzeczywistości wizyta trwa 30 sekund, a szwy to tak na prawdę szew i jest on wyciągany jednym ruchem, bezboleśnie, w postaci nylonowej niteczki z pętelką. Nie do wiary, co? Jeśli zdecydowałaś się (lub zdecydujesz) zdjąć plastikowy opatrunek samodzielnie 3-4 dni po cięciu, zauważysz jeszcze przed wizytą u lekarza, że rana, a w tym skóra są zupełnie zrośnięte – mnie to pozytywnie zaskoczyło (niestety wygląd zewnętrzny nie odpowiada samopoczuciu). Dodam jeszcze tylko, że opatrunek (przeźroczysty plastikowy plaster szerokości Twojego brzucha) może wyglądać brzydko, jakby zakrwawiony. Nie martw się – po jego odklejeniu (tak, jest on przyklejony, jak taśma papiernicza 😉 ) jak tylko polejesz swój brzuch wodą – wszystko zmyjesz i Twym oczom ukaże się czysta skóra.

 

Kiedy wreszcie znowu będę “w całości”?!

Cóż. Każda z nas dochodzi do siebie w swoim czasie. Jest to dość ciężki czas – dlatego właśnie jest coraz więcej kobiet, które walczą o poród siłami natury do ostatnich chwil. Choć nie ma reguły co do tego, kto po porodzie jest w lepszym zdrowiu, to po cesarskim cięciu pełną sprawność do wykonywania codziennych czynności odzyskasz po około 3 miesiącach (nie traktuj tego jako wyznacznik, lecz wskazówkę). Po porodzie siłami natury rekonwalescencja jest zupełnie inna i znacznie krótsza, choć sam poród niekoniecznie jest “łatwiejszy”.

Samo miejsce cięcia będzie dawało o sobie znać przy każdym ruchu jeszcze przez jakiś czas (raczej uczucie “tu jestem” niż ból), ale jest to już sprawa indywidualna. Lekki dyskomfort przy bezpośrednim uderzeniu lub dotknięciu miejsca blizny czuć jeszcze długo.

Ja dążyłam do szybkiego dojścia do siebie po cesarskim cięciu wręcz z fanatyzmem w oczach. Plusem takiego zachowania, było to, że byłam zorientowana na cel i miałam pozytywne podejście. Minusem było to, że po około 2 tygodniach od operacji poczułam się na tyle dobrze, że postanowiłam wyjść do sklepu. Już na schodach podczas wychodzenia z mieszkania zdałam sobie sprawę z tego, jak ogromny był to błąd. Jednak dobre samopoczucie po zrobieniu zaledwie 3 kroków w drodze z łóżka do toalety, nie jest wyznacznikiem ogólnej kondycji człowieka i w ogólnym rozrachunku jest bardzo mylące.

Musisz wiedzieć, że Twojemu mężowi/partnerowi przysługuje 14 dni zwolnienia na opiekę nad kobieta po porodzie <- tu przeczytasz o tym więcej

 

Daj sobie czas

Odpocznij. Przecież jesteś już superbohaterką! Całkiem sama spowodowałaś, że wasz mikroskopijny zarodek urósł do rozmiarów porządnego kurczaka! Powiedz mi, kto inny to potrafi? 😉

Jeśli podoba Ci się to, co tutaj przeczytałaś lub przeczytałeś, podeślij ten wpis przerażonej koleżance, która oczekuje godziny zero. Poznanie ‘wroga’ powoduje, że mniej się go boimy 🙂

Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie dowiedzieć się czegoś więcej w temacie cesarskiego cięcia – piszcie śmiało w komentarzach. Dzięki temu wszyscy na tym skorzystamy.

Zawsze też możesz do mnie napisać przez formularz kontaktowy tutaj: Kontakt

 

Pozdrawiam i życzę pięknego porodu,

Sylwia Matkiupadki

______________________

 

Spodobał Ci się ten wpis? Bądź ze mną na bieżąco, na pewno mamy ze sobą wiele wspólnych tematów! W tym celu polub mój fanpage: www.facebook.com/matkiupadki/

Chcesz przeczytać więcej?

Jeśli chodzi o ważne wybory w ciąży polecam Ci przeczytać:

Tutaj znajdziesz wiele przydatnych informacji o tym Jak wybrać pierwszy wózek i wyprawce dla niemowlaka, czyli Co tak naprawdę potrzebne jest dziecku?

Poza tym jeśli interesuje Cię tematyka porodu, przeczytaj to: Dlaczego to WY jesteście najważniejsi!

Coś krótkiego i lekkiego trochę w krzywym zwierciadle: Co myśli każdy młody rodzic, ale tego nie mówi

Coś o podróżowaniu z niemowlakiem, czyli nie taki diabeł straszny: Wakacje z bobasem – morze, Gdańsk i meduzy

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close