Jak wyprawić bezalkoholowe wesele?

Jak wyprawić bezalkoholowe wesele? No problem do rozwiązania jest poważny. Wszyscy dobrze wiemy, że impreza bez alkoholu to co najwyżej posiadówka, a i na niej kulturalnie byłoby wódkę na stół postawić. Co jednak jeśli z różnych powodów uważacie, że wódki (ani wina… piwa…) na stole nie będzie? Pojawia się problem “jak zabawić gości”?! 

W artykule oraz w plikach do pobrania dostępny będzie plan takiego wesela, jego ogólne koszty, pomysły na zabawy dla gości – zapisz się do newslettera w którym przyjdzie wiadomość kiedy pliki będą gotowe do pobrania – jeszcze nad nimi z mężem pracujemy! 🙂 Miłej lektury!

Tak się złożyło, że nasz ślub odbywał się w sierpniu (a dokładnie 8.08.2015 uf – pamiętam bez zerkania na obrączkę!), a może nie wszyscy z Was wiedzą – sierpień to miesiąc trzeźwości. Jakkolwiek by na to nie patrzeć Polacy jako naród do tej pory zbierają żniwa związane ze skutkami wzrostu alkoholizmu w czasach przemian ustrojowych. Niejedna rodzina do dziś ma w swoim udziale tragiczne skutki alkoholizmu, przekazywane z resztą z pokolenia na pokolenie – często w obrębie całych społeczności. Jest to zatem dla mnie inicjatywa bardzo słuszna i podpisuję się pod nią obiema rękami i nogami i uchem i nosem! Fakt, ze trwał wtedy miesiąc trzeźwości nie zadecydował jednak o tym czy na naszym weselu będzie podawany alkohol. NASZE (bo taką decyzję podejmuje się wspólnie) dwa główne powody to:

  • Sylwia: Świadomość zaburzonej kultury picia alkoholu w Polsce, bezpośrednia styczność z osobami silnie uzależnionymi i bycie świadkiem tragicznych skutków picia.
  • Józef: Pochodzenie z rodziny, w której około 50% jej członków ma podpisane (na całe życie) krucjaty w intencji osób uzależnionych i ich rodzin – co oznacza, że alkoholu nie piją, nie kupują, nie podają innym.

Żeby było jasne – my obydwoje z mężem alkohol pijemy. Co prawda ja i Józek (tak się złożyło) mamy podobną historię początków spożywania tej ambrozji: żadne z nas nie piło przed osiemnastką. Potem jednak nasze alkoholowe drogi się… rozeszły 😉 Ja spożywałam go rzadko (choć podczas studiów zdarzało się, że za dużo na raz – ale wtedy człowiek idzie spać, prawda? 😉 ), natomiast mój mąż z racji tego, że studiował na Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie na wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki, mieszkając przy tym w akademiku tejże zacnej Uczelni… Chyba nie muszę pisać, czy jego związek z alkoholem był sporadyczny czy też nie 😉

No dobrze. To są nasze motywy i historia. A co z gośćmi na bezalkoholowym weselu?

Co z gośćmi? No właśnie – przyjdą, czy nie przyjdą? Jak to będzie wyglądało, co zrobić, żeby się nie nudzili, żeby chcieli tańczyć (przecież wiadomo, że w Polsce tańczy się tylko po alkoholu). Jasne, że mieliśmy wątpliwości – ale to właśnie było dla nas wyzwaniem i pomimo wielu godzin pracy nad organizacją takiego wesela, zmęczenia i prześcigania się w pomysłach na to co możemy zrobić, żeby nasi goście o alkoholu nawet nie myśleli, nie poddaliśmy się (a kilkakrotnie padały pytania “Może chociaż wino?”. Wtedy zawsze jedno z nas oburzało się i mówiło: Nie! Podjęliśmy taką decyzję, teraz trzeba pokazać, że tak się da!). Czy obawialiśmy się reakcji gości? Tak. I braliśmy oczywiście ich potrzeby pod uwagę, bo przecież wiemy, że ślub jest dla nas, ale wesele dla nich – w Polsce przecież wierzymy, że wyprawiając imprezę, to gospodarz jest odpowiedzialny za to jak ona będzie przebiegać i jak będą bawić się goście. Właśnie o tym myśleliśmy planując nasze wesele.
Poza tym jako ludzie dość towarzyscy i otwarci podchodziliśmy z troską do naszych rodzin i znajomych – po co zabierać ich na imprezę, na której nie zamierzamy zwracać na nich uwagi? 🙂 Na naszym weselu pojawiło się ostatecznie 150 osób z zaproszonych około 200 (o dziwo z mojej strony rodziny – w mieście gdzie wesele było wyprawiane – goście nie dopisali, natomiast Ci którzy mieli przejechać 300 kilometrów z miejscowości zamieszkania męża – byli z nami niemal wszyscy!).

Wesele bezalkoholowe – i jak przekonać rodzinę?

Pomimo, że my nie mieliśmy żadnych problemów z przekazaniem naszym rodzinom wiadomości, że alkoholu na weselu nie będzie, to świetnie zdajemy sobie sprawę, że w podobnych sytuacjach rodzice się wręcz obrażali. Nie raz słyszeliśmy od znajomych “Super pomysł, ale moi nigdy by na to nie poszli. Ojciec to by nie przyszedł” albo “Proponowałam to, ale moja mama powiedziała, że pół rodziny nie przyjdzie i że wyjdziemy na SKĄPCÓW”. Moim zdaniem to trochę… okropne. Potwierdza to tylko ogromną presję związaną z piciem w naszej kulturze.
Młodzi ludzie postawią się każdej opinii i mają zdanie w najważniejszych sprawach – potrafią tupnąć nogą i wymusić niekiedy nawet najdziwniejsze rozwiązania, ale z alkoholem się nie dyskutuje… Dlatego ja proponuję: Jeśli masz w sercu taką chęć, potrzebę, czy zwyczajnie jest Ci wstyd za kogoś kiedy widzisz go na każdej rodzinnej imprezie pijanego na kolanach, czy jako największego błazna na parkiecie (wszyscy się śmieją, ale w środku każdemu wstyd – nie oszukujmy się) – WYŚWIADCZ MU PRZYSŁUGĘ i pozwól na swojej zabawie zachowywać się godnie – aby wszyscy mogli tę osobę poznać z innej strony. Warto tupnąć nogą w sprawie tak ważnej, a odpuścić sobie jakąś pierdołę. Jeśli jednak alkohol na weselu chcesz mieć – miej 🙂 Na takich weselach bawiliśmy się równie super! Tutaj chciałam tylko napisać o tym dlaczego warto przekonać swoją rodzinę do takiego rozwiązania, jeśli tego właśnie chcesz. Jeśli przeczytasz dalej, zobaczysz jak ogromnym sukcesem okazało się być to wesele w naszym wykonaniu.

Jak wyprawić wesele bezalkoholowe? Etap planowania

Przejdźmy do rzeczy. Planując wesele bezalkoholowe od razu myślimy – ludzie nie będą się bawić. Jak ich rozluźnić? Znając naszych rodaków wiemy że lubią się dobrze bawić a do tego potrzebna jest dobra muzyka. Muszą się też czuć komfortowo podczas zabaw, bo nie będą “znieczuleni”. Przyjęliśmy więc zasadę, którą usłyszałam od lidera orkiestry, którą zatrudniliśmy na wesele: “Nie bawimy się cudzym kosztem”. To idealnie wpisało się także w nasze pojęcie o zabawie na weselu bez alkoholu, więc wiedzieliśmy, że wynajęcie tej orkiestry to był dobry wybór. W punktach zatem napiszę jak zacząć:

  1. Orkiestra – upewnijcie się, że grają muzykę szybką i że grają dobrze. My wybraliśmy taką, która na weselu z zasady NIE PIJE, bo mieli silną etykę swojego zawodu – wiedzieli że pijąc jakość ich grania spada. nie jest to jednak konieczność – można oznajmić orkiestrze, że alkoholu na weselu nie będzie i problem pijącej orkiestry z głowy. Poza tym to zazwyczaj orkiestra prowadzi zabawy oczepinowe. Dajcie im do zrozumienia czego oczekujecie (to Wy im płacicie no nie?). Upewnijcie się, że opiszą Wam te zabawy. Zabawy z rozbijaniem balona trzymanego w okolicach pupy kobiety za pomocą męskiego krocza – nie przejdą wśród trzeźwych ludzi (i dobrze…).
  2. Zabawy – już o nich pisałam, więc po co więcej? A no bo my nie mówimy o oczepinach. Nasze wesele składało się zabaw specjalnie wymyślonych dla każdego z gości z osobna. Pracy nad tym nie było więcej niż przy jeżdżeniu do Makro za najtańszą wódką, wyszukiwaniu promocji, a potem bieganiu podczas wesela, żeby szybko ustawiać ją na stołach, więc nie oszukujmy się, że przygotowanie zabaw to taki trud i niemożliwość 😉 Dość wymówek – trzeba działać! Na blogu znajdują się pliki do pobrania (pliki pojawią się już niedługo – zapisz się do newslettera, aby otrzymać powiadomienie o ich umieszczeniu na stronie) zawierające nasze propozycje zabaw na takie wesele.
  3. Opcja trzecia i dodatkowa – fotobudka – zajęcia dla gości, do którego mogą podejść w każdej chwili. My mieliśmy i było super.

O planowaniu wesela od A do Z znajdziecie na blogu w przyszłości. Tutaj skupię się tylko na kwestii “bezalkoholowości” 🙂
Jak my podeszliśmy do tematu zabaw dla gości – no oczywiście pierwsza myśl to wodzirej. I tak dzwoniliśmy po całej Polsce szukając kogoś kto rozkręci imprezę bez alkoholu i trafiliśmy na mur. Raczej nie przychylałam się do pomysłu zatrudnienia wodzireja na wesele (uważam, że zabierają uwagę z pary młodej, a poza tym nie podobała mi się forma prowazonych przez ncih zabaw). Wybraiśmy kilku, z którymi chcieliśmy porozmawiać. Myśleliśmy jednak, że wodzireje ‘bezalkoholowi’ robią coś oryginalnego, ale w tym przypadku pomyliliśmy się. Ci z którymi rozmawialiśmy wysyłali nam filmy poglądowe i praktycznie zawsze mówili, że muszą mieć swojego DJ’a, bo oni z orkiestrą nie grają, bo puszczają swoją muzykę. Innymi słowy – chała. Klapa. Takie interesy odpadały. CO ROBIĆ?! Na tym etapie 3 miesiące przed weselem wpadliśmy w lekką panikę. I wtedy postanowiliśmy, że…

Zostaniemy własnymi wodzirejami na naszym weselu!

Pomysł równie szalony jak brawurowy 😉 Ale dzięki temu, że macie nas, czyli kogoś kto go już przetestował, nie jest przynajmniej niezbadany 😀 Decyzja przyszła nam lekko, bo nie jesteśmy introwertykami. Z resztą – można robić zabawy nic nie mówiąc i nie nawiązując kontaktu z innymi – zaraz dowiecie się jak – choć na swoim weselu polecamy kontakt z gośćmi. 😉

Skrócony plan bezalkoholowego wesela

Jak to zorganizować? No technicznie będzie nam potrzebny tylko mikrofon – który ma orkiestra (problem rozwiązany). Przecież to para młoda mówi kiedy muzyka ma grać a kiedy nie! Druga sprawa – pomysły i rekwizyty do przeprowadzenia zabaw. Tutaj już trzeba podejść do tego na poważnie z listą i planem. My zrobiliśmy tak:

  1. Ustalenie planu zabaw – zaczynamy już po pierwszym tańcu. Zabawy będą indywidualnie przypisane do gości z myślą o ich talentach i zainteresowaniach (wiemy że gości jest miedzy 100-200, zabaw wymyśliliśmy około 25 – zwyczajnie łączyliśmy gości w pary i grupy – zadań indywidualnych było może kilka) . Wszystkie zabawy rozdysponujemy w podpisanych kopertach i położymy na krzesłach (lub na stołach) odpowiednich gości. Goście wchodząc na salę przy pierwszym toaście zostaną poinformowani, aby kopert nie otwierać. Zabezpieczając się jednak przed ciekawskimi do kopert wkładaliśmy zabawne rymowane opisy z których niewiele wynikało. Każda zabawa miała numer, a my mieliśmy pełny opis zabawy w swoim zeszycie 🙂
  2. Kiedy mamy plan ustalamy główny motyw zabaw – z doświadczenia pracy nad różnymi wydarzeniami kulturalnymi wiem, że ludzie potrzebują motywu przewodniego – u nas było to DWORSKIE WESELE – i ten motyw dostarczył nam mnóstwo śmiechu przy wymyślaniu ról jakie gościom każemy spełniać, przy wykonywaniu ich zadań 😉
  3. Siadamy i wymyślamy zabawy: będzie wam potrzebna na tym etapie kartka i dodatkowa osoba, gość weselny wtajemniczony w wasz chytry plan (no chyba, że sami jesteście tak kreatywni). Nam pomagała moja bardzo dobra znajoma (z życia i pracy 😉 ) Paulina – zawdzięczamy jej wiele pomysłów i moderację niektórych pomysłów – super się było konsultować! Wpaść na pomysł już jest trudno, a co dopiero go dostosować do realizacji – dlatego na prawdę polecamy mieć kogoś obok. Taka osoba sprawi też, że nie będziecie się kłócić o pomysły i zadziała jak arbiter 😉
  4. Jeśli kreatywność jest Waszą mocną stroną to tego samego dnia zdążycie opisać WSZYSTKIE rekwizyty potrzebne do każdej zabawy oddzielnie. Jak to zrobić żeby się nie pogubić? Można wpisać zabawy w tabele (na komputerze najlepiej bo będzie ruchoma). Do każdej zabawy wypisujecie wszystkie potrzebne – jeśli się powtarzają i tak wpiszcie – później będziecie wiedzieli czy coś trzeba kupić na sztuki, czy po zakończeniu zadania można to przekazać drugiej osobie.
  5. Po rozpisaniu wszystkich rekwizytów trzeba zrobić listę zakupów. Wtedy np kredki jeśli są potrzebne do 2 zadań wpisujecie jako 1 paczka (po co Wam dwie). Goście po zakończeniu swojej zabawy rekwizyty będą Wam oddawać do pudełka lub koszyka.
  6. Tutaj przychodzi etap oprawy kreatywnej zadań. Jeśli wybieracie taką formę jak my, oto wskazówki: Każde zadanie wypisane ostatecznie w tabeli w waszym magicznym pliku lub zeszycie zyska nową kolumnę – tabela może teraz wyglądać tak: 1. Zadanie opis wykonania surowy, 2. Rekwizyty, 3. Opis dla gościa. Te opisy dla gości są najważniejsze, bo stanowią podstawę całej zabawy. O tym przeczytacie w kolejnym akapicie: KLIKNIJ.
  7. Kolejny etap połączony jest z rozsadzaniem gości na weselu. Osoby, które będą miały wspólne zadanie wcale nie muszą być obok siebie, bo połączy ich numerek 😉 Ważne jednak żeby każdej z osób ten numerek przypisać i rozpisując układ sali numerować siedzenia także numerkiem zadania. Zachowajcie go jednak dla siebie na swojej liście.

Zadania dla gościa na weselu – jak je opisać i skąd ten pomysł w ogóle wziąć

Jak już pisałam wcześniej – pomysł bierze się z motywu. My przyjęliśmy motyw: Dworskie wesele. Jest to naszym zdaniem świetny pomysł, bo wiadomo, ze na dworskie wesele przychodzi każdy, kto na dworze mieszka – a więc dworscy kowale, kucharze, orkiestra, chór, biskup!! No i teraz opisy. Gość przykładowo dostaje taki opis: “Dworscy kowale postanowili wykonać dla Pana Młodego pięknie zdobioną zbroję! Kowalu, wybierz się natychmiast do kuźni i rozpocznij swoją pracę! Zbroja musi lśnić!” taki gość dostawał od nas szary papier do pakowania listów, kredki, mazaki i folię aluminiową. Kowali na weselu mieliśmy 3, jeden z nich służył dzięki temu za modela, na którego zbroję tę zakładano w trakcie tworzenia. Efekt macie poniżej na zdjęciu 🙂

Na dworskim weselu byli także jubilerzy, którzy wykonywali z balonów korony dla Dworskiej Pary (koleżanka potrafiła robić cuda z balonów), zawitał chór ze stolicy pod przewodnictwem taty Józka (jego tata jest organistą i prowadzi chór) w ten sposób rozwiązaliśmy kwestię dużej ilości cioć i wujków, dla których nie wymyślaliśmy osobnych zadań – to oni stworzyli dworski chór! N no i nasze ulubione zadanie… Na weselu był ksiądz z rodzinki. Słynął z rubasznego śmiechu. Czworo znajomych dostało za zadanie przetransportować sułtana (księdza)na wesele z Persji na czarodziejskim dywanie. Dostali deskorolkę, koc, i mieli przejechać tak do nas między pachołkami. Na zdjęciu dokładnie widać jak musieli to zrobić 😉

Zabawy zakończyliśmy około 2 nad ranem – te ostatnie przypisane były dla gości, o których wiedzieliśmy, że zostaną dłużej. Wszystkie narracje odczytywaliśmy na głos przez mikrofon. Kto chciał ten patrzył, kto nie chciał, ten jadł 😉 Bo właśnie podczas podawania jedzenia lub po jego zakończeniu przeprowadzaliśmy większość z nich. Była także zabawa dla nas wymyślona przez Paulinę – poszliśmy na pierwszy ogień, żeby zachęcić pozostałych gości.
Bardzo ważne było dla nas też to, aby zabawy dobrać do temperamentu i charakteru osoby. Jeśli wiedzieliśmy, że ktoś jest bardzo nieśmiały jego zadanie polegało na czymś osobistym pomiędzy parą młodą a tą osobą (np napisanie wiersza, którego się nie odczytywało itp.). Takim osobom przyznawaliśmy często zadania grupowe, by mogły dać z siebie tyle ile uważały za słuszne.

Dziecko na weselu bezalkoholowym – jak je zająć?

Nie jest to trudne. Dzieciaki miały rozłożony przez całe wesele stół z przyborami plastycznymi oraz kilka mega kolorowanek (takich wielkości stołu) – nie skończyli nawet jednej. Za zadanie dla pary młodej dzieci wspólnie miały wykonać najdłuższy makaranowy naszyjnik jaki widziało królestwo. Zgadnijcie kogo nie było słychać przez jakieś 2 godziny.
_MG_6637

Bezalkoholowe wesele – czy było warto? Podsumowanie

Po naszym weselu ludzie podchodzili do nas i mówili (w zaufaniu) że nigdy wcześniej tak dobrze nie bawili się na weselu i żebyśmy nie mówili tego jej/jego siostrze czy bratu 😀 Takie telefony otrzymywaliśmy jeszcze długo po ślubie. Znajomi często rozmawiając z nami w cztery oczy przyznawali, że nie spodziewali się tak dobrej zabawy! Dla nas to był największy komplement. Z pełną szczerością dzisiaj przyznajemy, że było warto i polecamy ten rodzaj imprezowania. Dzięki prowadzeniu tych zabaw może nie zjedliśmy dużo, ale mieliśmy kontakt z dosłownie każdą osobą na naszym weselu. Goście bardzo chętnie brali udział w zabawach, bo dzięki dobraniu ich pod względem umiejętności i talentów – każdy chciał się pokazać od jak najlepszej strony! Gdybyśmy mieli to zrobić po raz kolejny – nic byśmy nie zmienili!

A Wy? Macie podobne doświadczenia, albo zastanawiacie się nad takim weselem? Co Wam się udało, a co okazało się totalną klapą i złym pomysłem? Dajcie znać w komentarzach!

Sylwia


Spodobał Ci się ten wpis? Bądź ze mną na bieżąco, na pewno mamy ze sobą wiele wspólnych tematów! W tym celu polub mój fanpage: www.facebook.com/matkiupadki/
Chcesz przeczytać więcej?

Jesteś już mamą lub tatą na etapie kompletowania wyprawki dla małolata (kilkudniowego bobasa?) przeczytaj O tym co tak naprawdę przydaję się dla dziecka

A o naszym świętowaniu rocznicy ślubu przeczytacie tutaj: Druga rocznica ślubu Sylwii i Józka
Coś krótkiego i lekkiego trochę w krzywym zwierciadle: Co myśli każdy młody rodzic, ale tego nie mówi
Coś o podróżowaniu z niemowlakiem, czyli nie taki diabeł straszny: Wakacje z bobasem – morze, Gdańsk i meduzy
Kilka zdań o tym Jak pomóc ciężarnej – czyli 6 sposobów na pokonywanie trudności w ciąży

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close