miesiąc prowadzenia bloga

Minął miesiąc bycia “blog ciąża”

Minął miesiąc. Odkąd piszę, zdarza mi się żyć tymi tekstami. Wchodzę w tożsamość bycia “blog ciąża”, “blog mamy”. Czuję na karku gorący oddech bycia “blog parentingowy” i nazbyt dużo czasu spędzam myśląc nad tym, kim jestem będąc “parentingiem” i jak bardzo chciałabym być “rodzicielskim”. Po całym tym miesiącu zdałam sobie sprawę jak wiele to wszystko dla mnie znaczy i jak dużo muszę się jeszcze nauczyć, żeby znaczyło trochę mniej.

Minął miesiąc

Przez ten miesiąc nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wielu z Was czyta.
Widziałam cyfry, ilości wyświetleń i tak dalej, ale najbardziej cieszyły mnie chwile, kiedy ktoś poświęcił 5 minut swojego czasu i dał o sobie znać.

To były chwile kiedy jedząc obiad odbierałam sms’a:

“Ten nowy artykuł jest świetny. Jak go przeczytałam od razu zadzwoniłam do szkoły rodzenia, o której pisałaś – nie mają już miejsc!”


Albo jadąc na urlop dostawałam wiadomość na messenger:

“Czytam Twojego bloga już drugą godzinę – to jest świetne – nie przestawaj!”


I telefony, w trakcie których ktoś nagle wspominał:

“Dzieci jeszcze nie mam, ale jak to czytam, to czuję, że do niczego nie zmuszasz. W tym co piszesz jest taka… wolność.”

A dziś za oknem pada deszcz

Myślę o jesieni, która ma swoje uroki, bo wreszcie nie będę MUSIAŁA wychodzić z domu – wyjdę kiedy będę chciała.
Myślę o tym ile osób przeczytało i nic mi nie mówiąc spróbowało umówić się na wizytę u lepszego lekarza… Zapytać swojego obecnego lekarza o coś, co nie dawało do tej pory spokoju… O tych którzy w tajemnicy przede mną zaczęli szukać szkoły rodzenia… O tych, którzy zaczęli myśleć o porodzie nie jak o karze, ale o najbardziej wyczekiwanym dniu w życiu… O mamie, która sobie odpuściła i usiadła na chwilę – bez wyrzutów sumienia… O rodzicu który nie jest już “tolerancyjnym rodzicem bliskości” ale po prostu rodzicem i zaczyna to kochać, pomimo, że bywa ciężko…

Nie każdy pisze. Bo nie po to piszę ja, żebyście jeszcze wy musieli.

Ta strona przynosi mi ogromną satysfakcję i choć wiem, że nie zarobię na tym milionów (nie będę reklamować kredek na “powrót do szkoły”), bo na wspieraniu, dodawaniu otuchy i dzieleniu się doświadczeniami nie można zbijać kokosów, to nie chcę przestawać.

Ten miesiąc napawa mnie dumą dzięki tym, którzy dali znać, że ma to sens – a skłamałabym, gdybym powiedziała, że piszę o tym wszystkim “dla siebie”.

We wrzesień wchodzę z nową, jesienną energią

Mój dzień się zmienił. Mała już nie śpi tak spokojnie i tak długo jak miesiąc temu.

Piszę tylko w nocy, kończę o 2-3 nad ranem…  Następnego dnia zmęczona patrzę jak mój szalony bobas wystawia do mnie swoje dwa zęby. Jest super. 

Nie przestanę pisać do póki nie wyczerpię tematów, na które sama nie dostałam odpowiedzi podczas mojej ciąży. Chcę, żeby inni mieli choć garść informacji, lub wiadro motywacji do ich zdobywania. Chcę dyskutować z Wami o tym, o czym nie mam pojęcia. Wyprowadzajcie mnie z błędu.

Czasem nie mogę przestać być “blog ciąża”

Wkręcam się. Wkręcam się bardziej niż w dyskusje na tematy polityczne na facebook. Chcę być na bieżąco z tym, co się tu dzieje. Bywam blog ciąża.

Wtedy nie jestem na bieżąco z tym co dzieje się wokół mnie. Dlatego pracuję nad tym, jak zaplanować swój dzień, który właściwie planuje mi dziecko. I im więcej daję z siebie żeby znaleźć czas na to wszystko, a przede wszystkim na bycie z moją rodziną, tym większą odczuwam satysfakcję.

Czuję, że żyję, kiedy muszę trochę powalczyć z pasją, żeby zeszła na dalszy plan, bo są rzeczy ważniejsze.

To znaczy, że dalej to lubię.

Im dłużej piszę, tym wyraźniej widzę, czym jest ta strona. Klaruje mi się obraz tego co tak naprawdę wiem i czy moje doświadczenia są dla kogoś wartościowe. Teksty na tej stronie budują jej pełny obraz i czuję się wspaniale, bo coraz mniej zależy mi na cyfrach. Nie patrzę już jak wielu czyta, tylko na to jak dużo przeczytała ta jedna osoba – zdarzają się osoby, które spędzają tu godziny chłonąc po 12 artykułów na raz. Numery powoli odchodzą w niepamięć, a ich miejsce zastępuje całkowita satysfakcja z pisania.

Blog mam

Minął miesiąc.

To jest blog mamy i ja ten blog mam. I poznaję więcej Was, które z pasją próbują zarazić innych poczuciem bycia kimś ważniejszym niż numerem w kolejce do lekarza – bo poczucie własnej wartości buduje się samodzielnie.

A może powinnam napisać “którzy z pasją”?

Za mną stoi mój mąż. Czyta wszystko co publikuję, zanim jeszcze ktokolwiek się zorientuje, że ten tekst istnieje. “Tu masz literó… a nie jednak nie. O, ale tu jest błąd językowy!”, na koniec mówi: “Ale czemu nie napisałaś jeszcze tego i tego i tego i jeszcze w tym akapicie o tym? Za mało!”. I mówię mu wtedy – “Muszę dać czytającemu odpocząć, przemyśleć, pozwolić wybrać czy chce więcej! To są tematy na 3 kolejne artykuły!”.  🙂

Poznaję coraz więcej takich mężczyzn. Oni już wiedzą, że rodzi się razem, tak jak razem zaszło się w ciążę. Potem razem się wychowuje. Nawet nieobecny ojciec wychowuje w swojej nieobecności. Ale oni są i angażują się w to wszystko jak tylko mogą, czasem nawet do tego stopnia, że czytają blogi swoich żon 😉

Bądźcie z nami jak najdłużej. Postaramy się dotrzymać Wam kroku!

Sylwia

blog ciąża                 blog mam                blog parentingowy                 blog lifestylowy

Albo jednak Sylwia

Minął miesiąc (1).png


Chcesz przeczytać więcej?

Wesele, które zaskoczyło wszystkich oraz o Ślubie, który wymazał poprzednie 5 lat z kart czasu.

Okiełznaj swój poród – bądź świadoma i pewna siebie, bo ty Wy jesteście tu najważniejsi.

Czas na skompletowanie wyprawki, ale Co tak naprawdę przydaje się dziecku? I o tym jak producenci wózków chcą na nas zarobić – ale my się nie damy, bo wiemy lepiej!

Spodobał Ci się ten wpis? Bądź ze mną na bieżąco, na pewno mamy ze sobą wiele wspólnych tematów! W tym celu polub mój fanpage: www.facebook.com/matkiupadki/ Lub zapisz się do newslettera – znajdziesz go w zakładce po prawej stronie.

Share on facebook
Facebook
Share on pinterest
Pinterest

Skomentuj - włącz się do dyskusji

Specify a Disqus shortname at Social Comments options page in admin panel

30 Responses

  1. Życzę ci sukcesów bo piszesz fajnie i mądrze a co najważniejsze z pasją. Ja bloga prowadzę juz cztery lata i robię to dla przyjemności. Warto mieć taką swoją odskocznie.

  2. Jestem u Ciebie pierwszy raz i to tylko dlatego, że skomentowałaś mój wpis – wcześniej się na niego nie natknęłam 😀 Życzę powodzenia i w blogowaniu i w wychowywaniu, bo jak dziecko wystawia dwa zęby, to niedługo pojawią się kolejne 😛 A do najprzyjemniejszych okresów w życiu to raczej nie należy 😛

  3. Bardzo ciepły, szczery i naturalny głos. Trzymam kciuki za kolejne “miesiące” na drodze rodzicielstwa. Każdy z nich jest inny, każdy jeden ciekawszy. Powodzenia!

    1. Dzięki, ciekawe że jesteś pierwszą osobą która życzy szczęścia w rodzicielstwie a nie w blogowaniu 🙂 To właśnie pokazuje, że każdy zwraca uwagę na to co w tekście najbardziej do niego przemawia 🙂

    1. Dzięki! Nie przyjmowałam gości jeszcze do 31 lipca – dopiero wtedy wystartowałam 😉 To pewnie dlatego i ja wciąż odkrywam różne ciekawe miejsca i inni z ciekawością odkrywają i ten skrawek internetu 🙂
      Dziko mnie cieszy jak widzę teksty pisane szczerze i z dużą dozą rozsądku. I gdzie mogę przeczytać “ja tak robię”, a nie “ty rób tak jak ja”.
      Serce mi żal ściska, że mimo wszystko to te drugie są w sieci bardziej popularne – bo ludzie lubią się kłócić o ‘swoją rację’ 😉 Ale jeszcze sobie wywalczymy miejsce w niszy 😉 Rozsądek wygrywa z głupotą od lat (no chyba, ze mówimy o polityce) 😀

  4. Co prawda mnie jeszcze taka tematyka nie dotyczy, ale cieszę się, że istnieją w sieci takie miejsca, w które będzie się chciało wrócić, gdy nadejdzie odpowiedni moment 🙂 Życzę jeszcze więcej samozaparcia i wytrwałości!

Dodaj komentarz

polub, Fajnie tam jest!

Subskrybujemy?
pewnie, że tak!

Robimy zdjęcia?

Ostatnio pisałam o:

Wypowiem się

Dzidziusiem warto zająć się!

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Jeśli nie zgadzasz się na to, wyjdź ze strony. Jeżeli dasz radę pogodzić się z tym faktem, kliknij “OK!”. Jeśli chcesz przeczytać o nich więcej przejdź do: POLITYKI PRYWATNOŚCI.