“Najtrudniejszy pierwszy krok, potem łatwo mija rok” – rocznica naszego ślubu

Znasz to uczucie kiedy zbliżają się Walentynki, Ty nie masz pomysłu na prezent, ale nie można tak po prostu o nich zapomnieć, bo wtedy staniecie się parą, która nie potrafi świętować i już na zawsze zasiądziecie przed telewizorem, on utyje, Ty… też utyjesz i tak będziecie trwać w wiecznej beznadziei – więc lepiej szybko wymyślić jak świętować i co kupić na prezent, żeby miłość nie umarła?? Nie? Ja też nie znam. Choć przez głowę czasem przechodzą tysiące myśli naraz – w końcu jestem kobietą 😉 

O naszym świętowaniu (bądź nie) po dwóch latach małżeństwa, i o ślubie który wytarł z kart czasu poprzednie pięć lat 😉

_MG_7088

Dwa lata po ślubie, a ciężko miało być już dawno – czyli w oczekiwaniu na rozpacz i spełnienie się wróżby sprzed ślubu

Jeśli z szelmowskim uśmieszkiem na ustach czytasz “dwa lata po ślubie” i myślisz “zobaczycie po pięciu”, to nie jest to miejsce dla Ciebie. Doświadczenie jest udziałem każdego i niekiedy o byciu razem więcej wie osoba samotna, niż niektórzy małżonkowie.

Pierwszy rok małżeństwa… Ależ to miał być ciężki rok… Przed naszym ślubem mnóstwo naszych bliskich patrzyło na nas z troską w oczach, a potem mówili: “Najtrudniejszy jest pierwszy rok”. Nie mam oczywiście nic przeciwko trosce i przyjaznych ostrzeżeniach przed moim mężem, ale zawsze czekałam na: “Pobieracie się?! To super! Pierwszy rok jest najlepszy! Dam wam radę: jeźdźcie do Chin i na Mount Everest, póki jeszcze nie macie bobasów! Cholera, nie jeździe nigdzie! Otwórzcie sklepik z pamiątkami na Krakowskim rynku! Ahoj przygodo! No. To lecę, do zobaczenia. Życzę dużo seksu, no bo kiedy jak nie w pierwszym roku małżeństwa! Łuhu!” i tu nastąpiłby chichot tego szczęśliwego człowieka i poszedłby dalej w swoją stronę znikając między przechodniami.

Chcesz przeczytać o tym Jak wyprawiliśmy bezalkoholowe wesele?

 

_19

Ostrzeżenia są w porządku.

Wielu z nas nie może się powstrzymać w ich udzielaniu, nawet jeśli bardzo pracuje nad samokontrolą (czyt. rodzic dziecka 😉 ), ale to co się działo później było coraz bardziej przygnębiające… Kursy przedmałżeńskie, spotkania w poradni rodzinnej (czy nawet ksiądz na kazaniu w kościele) – wszyscy próbowali nakreślić nam łańcuch możliwie najbardziej tragicznych wydarzeń, który może stać się naszym udziałem. Ale przecież ja to wszystko wiem… Na ile można ostrzegać człowieka, (który żyje na tym świecie i ma oczy) przed tym, że może się dziać źle. Uświadamiać mu, że może dojść do kłótni. Nakreślać możliwość zdrady. Opisywać scenariusz popadnięcia jednego z nas w alkoholizm. Przypomnieć o prawdopodobieństwie znudzenia się sobą. Opowiedzieć o niezgodności charakterów. A gdyby tak…

Gdyby tak usiąść i porozmawiać o tym jak nie doprowadzać do awantur. Jak rozmawiać, żeby przekazywać sobie w słowach szacunek. Jak nie robić sobie na złość. Jak nie unosić się dumą i przepraszać. Jak wyciągać rękę jako pierwszy. Jak rozmawiać SZCZERZE – mówić o naszych słabościach i szukać wsparcia. Jak wspierać, jak skutecznie dawać od siebie i jak skutecznie brać, by nie zabrać. Jak nie ulegać ogromnej chęci zapicia się do upadłego, żeby wciąż z godnością być czyimś partnerem. Jak być przyjacielem, kiedy trudno jest nawet na siebie spojrzeć…

Chcę przez to powiedzieć, że ja mogę słuchać o tych wszystkich rzeczach, które dzieją się miedzy ludźmi. Wysłuchiwać ostrzeżeń i dalej się UŚWIADAMIAĆ w oczekiwaniu na najgorsze. Możesz mi mówić jak sobie radzić kiedy kryzys rozpęta się na dobre i będzie tu z nami, wrośnięty jak rak. Mogę słuchać i trwać sobie tutaj cierpliwie w strachu. Chyba, że nie boisz się powiedzieć mi, że wyjściem z tej pułapki jestem ja sama. Praca nad sobą – moja i mojego męża. Osobista. Bo żeby żyć razem trzeba najpierw żyć samemu i samodzielnie uczyć się jak być lepszym.

Po ślubie

Cóż. To się w ogóle nie zmienia. Pracuj samodzielnie. Wspólnie spędzaj z nią/nim czas, w którym wykorzystasz wszystkie swoje nowe umiejętności – ciepły uśmiech, masaż zmęczonych ramion, zrobienie komuś obiadu (albo kanapki 😉 ), umiejętne słuchanie. Kłóć się. Awanturuj się, a potem wyciągaj wnioski. Pomyśl co możesz zrobić, żeby następnym razem krzyczeć ciszej.

Kłótnie w małżeństwie – brzmi poważnie, a zwykła rutyna

Pewnie niektórzy myślą sobie teraz: “No spoko. Sprzedawaj mi durne kawałki o idealnym człowieku, ale nie wszyscy są tacy jak piszesz. To że Ty nie masz problemów, nie znaczy że inni ich nie mają.”

No i pół racji. Problemy mamy. Kłócić się kłócimy. Idealni nie jesteśmy. Nasi bliscy znajomi często opowiadają sobie z nutką rozczulenia i rozbawienia w głosie, jak szybkie awantury toczyliśmy ze sobą w ich towarzystwie. Nam naprawdę nie przeszkadzało, kto słucha i czy słuchanie tego jest dla postronnych komfortowe. Był czas, że nie pamiętam dnia bez pełnoprawnej awantury z wrzaskami, obrażaniem się i trzaskaniem drzwiami (teraz trzeba ciszej, dziecko śpi). Różnica jest taka, że dzięki naszej pracy nad samym sobą, teraz po kłótni godzimy się w przeciągu 5 minut a nie 3 godzin. Kiedyś zamiast przepraszam, mówiłam: “I ty to jeszcze to i tamto robisz”. Teraz też tak mówię, ale mam już o połowę mniej pretensji 😉 Jak to się miało do pierwszego roku naszego małżeństwa? Nie wiem w sumie, nie zauważyłam pogorszenia “obkłótnienia” naszych relacji. A drugi rok? No niestety – teraz jest dziecko i nie ma czasu się kłócić, więc nie porównam 😉

Każdy zna to uczucie, kiedy następnego dnia problem “omówiony” (owrzeszczany) dzień wcześniej wydaje się głupi. Jeśli ten problem jest głupi, to i jego rozwiązywanie nie ma sensu. Wtedy jest czas na trenowanie “zapominania o pierdołach”. Jeśli problem nie wydaje się jednak głupi – usiądź i pomyśl najpierw co możesz zrobić Ty. Zmienianie świata zaczyna się zawsze przede wszystkim od siebie.

Świętować zacząć czas!

Dzisiaj 8 sierpnia, dwa lata od ślubu i czuję się wzniośle, ale prezentu nie chcę 😉 To jest akurat moje własne “widzimisię” – bo jakoś mi głupio przyjmować prezent od męża w święto nas obojga. Świętować będziemy wspólnie, bo dziś dzień celebracji dwójki w jednym 😉 W tym roku postanowione, że siedzimy w domu. Położymy spać bobanię (w sensie bobasa płci żeńskiej), zrobimy sobie herbatę i obejrzymy dobry film science-fiction. O! Już wiem! Zobaczymy po raz setny drugą część Mumii z 1999 roku! Już nie mogę się doczekać tej imprezy 🙂

Jaki jest bilans tych 2 lat?

  • 2 bobasy (w tym jedno w drodze, jedno poza brzuchem)
  • samochód mieszczący wózek i łóżeczko turystyczne
  • 2 przeprowadzki
  • wielgachny telewizor na raty 0% 😀
  • zmiana pracy
  • wspólne ukończenie dwuletniego studium
  • wykorzystanie wszelkich oszczędności na “oszczędne życie” – cholera, to trudne!

Działo się 🙂 Czekam na więcej <3 <3 <3

_MG_7390

_MG_6613


Dobrego wtorku! Bardziej wyjątkowego niż poprzedniego 😉

Sylwia

_______________________


Spodobał Ci się ten wpis? Bądź ze mną na bieżąco, na pewno mamy ze sobą wiele wspólnych tematów! W tym celu polub mój fanpage: www.facebook.com/matkiupadki/

Chcesz przeczytać więcej? Oto wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Jak wyprawić wesele bezalkoholowe? Wpadnij tutaj, dowiesz się na pewno: O weselu bez procentów
Szukasz lekarza, który poprowadzi Twoją ciążę? Może ten post będzie dla Ciebie pomocny: 6 błędów, których warto unikać przy wyborze lekarza ginekologa
Coś o podróżowaniu z niemowlakiem, czyli nie taki diabeł straszny: Wakacje z bobasem – morze, Gdańsk i meduzy

Coś krótkiego i lekkiego trochę w krzywym zwierciadle: Co myśli każdy młody rodzic, ale tego nie mówi

 

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close