Teściowa wyrwała mi dziecko z rąk – o budowaniu pozytywnych relacji

Teściowa to postać tragiczna – wypadałoby polubić, ale tradycja nakazuje co najmniej pałać niechęcią. Bycie zięciem lub synową także nie jest usłane różami. A może wcale tak nie jest? Może jest kilka rzeczy, nad którymi wspólnie możemy popracować?

Kiedyś miałam spokój

Dzieci nie było, ona była daleko. Byliście z mężem sami, żadnych problemów, no może poza tym, że czasem któreś z Was zapomniało o imieninach cioci.

Ciąża zmieniła nie tylko wasze relacje, ale także zaangażowanie rodziny w Wasze sprawy? Czasem może się nawet wydawać, że niektórzy są bardziej podekscytowani niż wy sami. Nie ma się czemu dziwić – jeśli ktoś już to przeżył, bardzo chętnie wraca do tych chwil – tym razem niestety (lub stety) za Waszym pośrednictwem. Poza tym oczekiwanie na nowego członka rodziny, który z pewnością pojawi się na tym świecie po 9 miesiącach ciąży, dla waszej rodziny jest wyjątkowym czasem. Nie tylko dla Twojej mamy, ale…

Także dla Twojej teściowej.

I tu pojawia się ona. 

Problemy pojawiające się między synową/zięciem a teściową urastają do rangi wojny światowej. Czemu tak się dzieje? Dlaczego na przykład dla nas kobiet nawet dotknięcie brzucha bez Twojej wyraźnej zgody wywołuje tak skrajne emocje? Najczęściej oczywiście wtedy, kiedy to robi to ONA.

Niezależnie od tego, czy wasze wcześniejsze relacje były poprawne czy nie, wraz z informacją o ciąży puszczoną w ‘rodzinny świat’ zaczynają się robić bliższe. Ale “bliższe” nie koniecznie oznacza tutaj “lepsze”. Może się okazać, że w waszej sytuacji “bliższe” oznacza “częstsze”.

O tym, Czy musisz mieć dziecko, by być dobrym wychowawcą

Teściowa wyrwała mi dziecko z rąk

Nie potrzeba cytować tutaj tysięcy niewybrednych żartów o teściowych, aby udowodnić sobie, że wszyscy się tych kobiet boją! 😉 Każdy zna też rozróżnienie na: “moją mamusię” i “twoją mamusię”, gdzie w wolnym tłumaczeniu:

  • moja mamusia – Uosobienie wiedzy i miłości. Kopalnia dobrych rad. Powiernik skarg na współmałżonka.
  • twoja mamusia – Baba wścibska i nieokrzesana. Chcąca odebrać mi męża/żonę i sprawić, by wreszcie wrócił/wróciła do domu.

Całkiem niedawno nasze mamy i teściowe praktycznie z “nadania” sprawowały funkcję opiekunek swoich wnuków, w sekundzie kiedy tylko przeszły na emeryturę, a my wróciłyśmy do pracy. Coś się jednak zmieniło, kiedy to wspólnie jako społeczeństwo postanowiliśmy odrzucić metody wychowawcze sprzed kilku lat – jedną po drugiej. Naturalnie wyniknął z tego jeden z największych konfliktów pokoleniowych – bo dotyczył właśnie wychowania dziecka – czyli sprawy dla wszystkich niezwykle ważnej.

Po jej stronie lustra

To było dość mocne uderzenie… powiedziałabym nawet, że uderzenie o beton z dziesiątego piętra. Wyobraź sobie, że kończysz 40/50 lat i nagle Twoje dzieci (które staraliście się wychowywać jak najlepiej) z pewnym zażenowaniem starają się wyjaśnić Ci, że Twoje metody wychowawcze były, krótko mówiąc – barbarzyńskie. Mało tego, w kółko powtarzają: “Przez to mam krzywe plecy, przez to nie trawię jajek, przez to jestem krótkowidzem, przez to mam płaskostopie, a przez to obawiam się być asertywnym”. Ktoś musiał takiej osobie nawkładać do głowy kilku kłamstw! I możliwe, że był to ktoś najbliższy… Może zięć, lub synowa?

Piszę o tym, żeby ukazać choć trochę tę drugą stronę medalu. Ciągłe odbieranie takiego negatywnego sygnału (wychodzącego nie koniecznie od nas samych) z pewnością nie pomaga w budowaniu pozytywnych relacji między teściową a synową/zięciem.

Gdyby tego jeszcze nie było za wiele, teściowa mimo wszystko chce spędzać czas ze swoim wnukiem. Będzie u Was już  najbliższy czwartek. Nadchodzi ten dzień, słyszysz głośne pukanie do drzwi, otwierasz je, wpuszczasz swoją teściową do środka, ona cała podekscytowana…. I stało się…

Teściowa wyrwała mi dziecko z rąk!

Moja mamusia to co innego

Nie ma to jak porady mamy… Ona zawsze wie, co jest najlepsze na katar u niemowlaka, na ból brzucha u sześciolatka i na grypę u męża/żony. Paradoksalnie często zdarza nam się twierdzić, że teściowa tego nie wie. Albo wręcz pragnie nam zaszkodzić…

Bardzo często spotykam się właśnie z takimi opiniami. W tworzeniu pozytywnych relacji bardzo ważne jest to, żeby w pierwszej kolejności być szczerym przed samym sobą. Niestety najtrudniejszym krokiem jest ocena sytuacji bez angażowania w nią tony emocji. Czasem nie sposób jest podejść do czegoś z zupełnie chłodną głową. Nie inaczej jest w przypadku oceny naszych relacji. Biorąc pod uwagę wiele przykładów z naszego życia (kłótnia z kolegą, konflikt w pracy) – często mijają lata zanim będziemy w stanie ze spokojem spojrzeć na daną sytuację, czy na emocje, które kiedyś nami targały – które z perspektywy czasu wydają się być nieadekwatne.

Popkultura a teściowa

Przeglądając popularne serwisy dla przyszłych i obecnych mam natrafiłam na kolejny artykuł z serii “Samo zło”. Podlinkuję go tutaj, czemu nie, zerknijcie: 10 najgorszych cech teściowych. Nie byłam zaskoczona, że jest to praktycznie pierwszy link pojawiający się w google, po wpisaniu frazy “teściowa” (nie “fatalna teściowa”, tylko po prostu “teściowa”). Tekst oczywiście kierowany jest do kobiet (bo wiadomo, że teściowa mężczyzny to “mamusia” 😉 ), a pod nim przeczytać można wiele komentarzy opisujących ‘fatalność’ naszych drogich ‘mamuś’. Nie mogę nie zwrócić uwagi na to, że niejednokrotnie oburzamy się na kreowany przez media fałszywy obraz kobiet, ale w tym przypadku nie jesteśmy w stanie odpuścić. Właściwie mnie to nie dziwi, bo na obecny konflikt pokoleniowy składa się kilka czynników od nas niezależnych, między innymi sytuacja społeczno-demograficzna. Brzmi groźnie? I faktycznie tak jest. Nasze obecne pokolenie nazywane jest “wychowanym przez matki i nieobecnych ojców”. Nic więc dziwnego, że bardzo często trafiamy na teściowe, które nie dość że charakter mają silny i zaborczy, to jeszcze traktują swoje dzieci (tak, to może dotyczyć również Ciebie) jak skradzione im skarby. W końcu to właśnie te ich dzieci były dla nich towarzyszami wszelkich niedoli, w czasach kiedy wiele relacji małżeńskich było niezwykle płytkich.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że w grę wchodzi tutaj także rywalizacja. Po obydwu stronach.

Oczywiście nie każda relacja jest taka sama i nie każda teściowa jest fatalna (bywają nawet wspaniałe/cudowne). Muszę to napisać, żebyście nie zarzucili mi jednostronności – mimo wszytko jest to tekst o pewnych problematycznych relacjach, więc tego będę się trzymać.

Zdarza Ci się zastanawiać o co chodzi z tym, że Matka jest gorsza niż ojciec?

Teściowa widmo

Ktoś, kto nie interesuje się Twoją rodziną w chwilach kiedy potrzebujesz pomocy, lub zwyczajnie czujesz się odrzucona/odrzucony – tej kwestii nie da się tak po prostu pominąć. Nie jest to wiedza tajemna, że intencjonalnie można wyrządzić komuś krzywdę przez umyślne ignorowanie tej osoby. I tak też niekiedy zdarza się w relacji małżeństwo-teściowa. Choć jest to sytuacja przez niektórych pożądana, dla innych bywa nie do zniesienia. Zdarza się, że w takich relacjach teściowa posiada inne dzieci, w których życiu (i małżeństwach) chętnie uczestniczy (zajmuje się wnukami, pomaga w domu) i taka umyślna nieobecność jest wyraźnym sygnałem w ciszy głoszącym “nie lubię cię”. Z taką formą biernej agresji ciężko ‘walczyć’ i o ile sami jesteśmy gotowi (jako ludzie dorośli) mierzyć się z tą sytuacją, bywa ona dość ciężka dla naszych dzieci. Wnuki takiej osoby także czują się odrzucone. Ważne, żeby w tej sytuacji myśleć przede wszystkim o dzieciach i ograniczyć im styczność z komentarzami dotyczącymi babci, czy z rozmowami na jej temat. Po co? Typowym dla dziecka mechanizmem jest próba racjonalizowania sytuacji – po swojemu starają się sobie wytłumaczyć, czemu babcia bywa oschła, lub czemu w ogóle się z nim nie widuje – jeśli nie znajdą wystarczająco dobrego powodu, często winą obarczą za to swoje zachowanie, czyli po prostu siebie.

Mój mąż/żona nic z TYM nie robi

Pewnie znacie takie małżeństwa, lub sami jesteście w takiej sytuacji, gdzie konflikt urastał do takich rozmiarów, że zakazywano odwiedzin teściowych w domach swoich dzieci i wnucząt. Najczęściej to właśnie nasz partner/partnerka mają problem z tym, w jaki sposób zachowuje się odwiedzająca nas mama.

W budowaniu relacji w rodzinie istnieje złota zasada – w przypadku problemów kolejno:

  1. Omawia się proponowane rozwiązanie w małżeństwie – PRYWATNIE nie włączając w to dzieci.
  2. Osoba pochodząca z konkretnej rodziny na osobności wstępnie rozmawia o problemie ze “źródłem”, czyli w przypadku, gdy problem dotyczy teściowej – rozmawia z nią w pierwszej kolejności jej rodzone dziecko.

Po co się tak rozdrabniać, skoro można rozkręcić prawdziwie dorodną awanturkę wspólnie? No właśnie po to, by tej awantury uniknąć. W rozmowie z własną mamą możemy kłócić się do woli (przecież sami wiecie jak to jest) i zazwyczaj nikt się nie obraża – w końcu to rodzina! 🙂 Inaczej, kiedy nie potrafimy pohamować swoich emocji i konfrontujemy często dość delikatne sprawy omijając zupełnie pośrednictwo, czy nawet obecność rodzonego dziecka naszej teściowej. Nie trudno wyobrazić sobie jakie to może upokarzające – każdego z nas spotkało to prawdopodobnie kiedyś w pracy: kiedy to o zastrzeżeniach w stosunku do naszej pracy dowiadujemy się od “kolegi” prezesa, a nie od niego samego.

Przeczytaj także o Weselu, które zaskoczyło wszystkich oraz o Naszym ślubie, który wymazał poprzednie 5 lat z kart czasu.

Co jednak kiedy mąż lub żona nie chce porozmawiać ze swoją mamą?

Możliwe, że w tej sytuacji macie do czynienia z już zaburzoną relacją pomiędzy matką, a jej własnym dzieckiem. Taki strach w obliczu konfrontacji jest uzasadniony i naturalny, ale powinien być z czasem przezwyciężony. Jeśli nie jest – wciąż mamy kilka rozwiązań. Rozmowę z teściową przeprowadzić możemy wspólnie, ale zięć/synowa jedynie “podrzuca” temat, i niejako czeka na rozwój sytuacji 🙂 Ważne, żeby wyraźnie zaznaczyć, że chcecie o czymś ważnym porozmawiać – inaczej ta rozmowa może zostać krótko mówiąc – niezauważona.

Jak oswoić teściową?

Wiem co część z Was sobie teraz myśli… “Moja teściowa naprawdę jest paskudna i nie ma żadnej możliwości rozmowy z nią”. Jestem w stanie w to uwierzyć. Mimo wszystko jeśli nie jest to skrajny przypadek, w którym obawiacie się o zdrowie swojego dziecka przebywającego z jego babcią, albo jest to osoba nadużywająca alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych, czy też mająca zdiagnozowane (nie przez Was 😉 ) problemy psychiczne… Zaryzykuję stwierdzenie, że nie macie wyjścia i jakieś poświęcenie z waszej strony musi zaistnieć, żeby tej osobie umożliwić kontakt chociażby z wnukami. Nie jesteście takiej osobie winni więcej niż te podstawowe rzeczy:

  1. Kontakt z wnukami
  2. Kontakt z jej rodzonym dzieckiem
  3. Kontakt z wami jako parą małżeńską i rodzicami odpowiedzialnymi za swoje dzieci

Spokojnie – wszystko to może odbywać się nawet za pośrednictwem telefonu (choć może nie przez 100% całego czasu poświęconego na budowanie relacji z teściami). Piszę o tym, ponieważ często zapominamy, że choć nas teściowa po prostu obraża i zwyczajnie możemy się nie lubić – nasz partner/partnerka nie mogą “nie lubić” swojej mamy. Tym bardziej nie możemy oczekiwać tego od naszych dzieci. Przy tym delikatne włączenie jej we wspólną relację “małżeństwo-teściowa” (oczywiście nigdy jej nie zastępując i nie stawiając tej relacji ponad waszą!!) pozwoli Wam choć trochę się oswoić.

Jeżeli Twoje problemy nie są bardzo poważne, ale nie dogadujecie się za dobrze – na przykład przez odmienność charakterów – nie przesadzaj z budowaniem pozytywnych relacji 😉 Nie wszyscy muszą się lubić, ale ważne żebyście mogli na sobie zwyczajnie polegać.

Musisz wiedzieć, że Twojemu mężowi/partnerowi przysługuje 14 dni zwolnienia na opiekę nad kobieta po porodzie <- tu przeczytasz o tym więcej

O budowaniu pozytywnych relacji

W budowaniu pozytywnych relacji najważniejsze będzie odłożenie emocji na bok. Nie mówię tu o zapomnieniu o nich – przecież tego nie da się zrobić. Zwracam tylko uwagę, że myśląc nad swoją sytuacją możesz spróbować pozbyć się dwóch najbardziej skrajnych. Warto też wczuć się w sytuację tej drugiej osoby.

Kolejna sprawa, to to o czym wspomniałam wcześniej: nie lubisz tej kobiety? No i co z tego? Nie musisz jej lubić. Przyznaj tylko przed sobą, że skoro ta niechęć jest wzajemna, może jest też tak, że nie tylko ona jest kiepską teściową, ale Ty także nie jesteś najmilszą synową/zięciem? 😉 Otwieranie się na szczerość przed samym sobą jest bardzo trudna, ale daje naprawdę ogromne efekty.

Ostatnia ważna sprawa, zanim zacznie się pracę nad takimi relacjami to… Mówić o nich jak najmniej. Ja wiem, że my kobiety wentylujemy się, godzinami rozprawiając o tym, jaki ktoś był bezczelny. Nasze koleżanki, czy siostry, bracia i matki nakręcają nas jeszcze bardziej (bo przecież zawsze stają po naszej stronie) i dzięki nim, utwierdzeni w przekonaniu o własnej nieomylności, coraz głębiej wpadamy w przepaść “zacietrzewienia”. Dodatkowo opowiadając o rzeczach niemiłych często wyolbrzymiamy i przesadzamy podczas opisywania zaistniałej sytuacji… Do tego stopnia, że sami zaczynamy wierzyć, że było aż tak źle. Samodyscyplina w tej kwestii powinna być dla nas priorytetem 😉

Felietony: Rodzicielstwo wyższości  i co się za nim kryje

Mój małżonek/małżonka w całym tym szaleństwie

Może to zabrzmi dziwnie, ale nie po to bierze się ślub, aby swoje walki toczyć w pojedynkę. Zanim zaczniecie więc budować relacje z teściami – musicie wyjaśnić sobie parę rzeczy. Małżeństwo wymaga ogromnego nakładu pracy, często naprawę silna relację udaje nam się zbudować dopiero po latach. W pojedynkę niczym Don Kichot z kopią na teściową będzie nam na pewno dużo trudniej! Poza tym, nie można przecież działać za plecami współmałżonka… To byłby kolejny cios i woda na młyn dla naszej teściowej, która tylko szuka sytuacji, w której mogłaby udowodnić, że nie stajemy za sobą murem 😉

Krótko mówiąc – poprawa i wzmocnienie relacji w małżeństwie może zaowocować nie tylko w kontakcie z teściową, ale także doprowadzić do polepszenia kontaktu i relacji z Waszymi dziećmi.

Problemy? Rozwiązuj je pierwszy/pierwsza

Na koniec chciałabym napisać o czymś co możliwe, że kogoś porządnie wkurzy i napisze mi pod spodem w komentarzu: “Próbowałam milion razy i g*** to dało”. Ale mimo to napiszę o tym: Nie bądź bierny/bierna. Swoje problemy rozwiązuj samodzielnie – czyli bierz inicjatywę. Jeśli widzisz zagrożenie dla Twojej rodziny wynikające z kiepskiej relacji z teściową – działaj. Wykonaj pierwszy krok. Powiedz o tym co najbardziej nie daje Ci spokoju. Najpierw swojej drugiej połówce, a potem TEŚCIOWEJ. Czasem tylko wydaje nam się, że o czymś “rozmawialiśmy już 1000 razy”, ale faktycznie były to tylko szybkie docinki, lub krótkie wspominki i sprawach zbyt ważnych, by można było je tak po prostu zmieścić w jednym zdaniu. Upewnij się, że druga osoba wie, że teraz rozmawiacie o czymś na poważnie. Upewnij się, że słucha (i nie zadręczaj się jeśli nie posłucha  – sam/sama świata nie naprawisz). Niewypowiedziane nie zawsze jest oczywiste – pamiętaj o tym.

Mówię jej mamo

Może zbyt rzadko zdarza nam się o tym myśleć, ale wydając na świat dzieci sami “narażamy” się na bycie teściami w przyszłości. Dobre nawyki zdobywa się przez trening. Kiedy zdarza mi się słuchać o cudzych teściowych, bywa że nie mogę przestać myśleć o ogromnym braku szacunku jaki wydobywa się z nas kiedy mówimy o matkach naszych towarzyszy życiowych. Czasem jest mi aż głupio słuchać tych wszystkich chamskich żartów, ponieważ sama znam wiele wspaniałych teściowych i teściów. To w jaki sposób o kimś mówimy, często buduje nasz obraz świata. Można by tu przytaczać wiele znanych wszystkim przykładów, kiedy w uzasadniony sposób zabiegamy o to, by nie mówić źle na przykład o przedstawicielach konkretnego zawodu, wyznania, grupy etnicznej, osobach niepełnosprawnych, a idąc dalej o dzieciach, o kobietach itd.

Jestem daleka od stwierdzenia, że komuś “należy się szacunek”. Szacunek się zdobywa i trzeba na  niego zasłużyć. Jednak każdemu jesteśmy winni nie odbierać mu/jej godności.

Sylwia

 

Jestem naprawdę ciekawa, jakie Wy macie relacje ze swoimi teściami. Zdarzyło się Wam odnieść sukces w rozpracowaniu jakiejś trudnej sprawy w rodzinie? Jak tego dokonaliście? A może macie (tak jak ja) naprawdę fajną teściową, do której warto mówić “mamo”? 🙂 Napiszcie mi o tym koniecznie w komentarzach – wiem, że jest to temat wywołujący naprawdę spore emocje!

Dołącz do nas i pobierz ebooka



Kategorie

Cześć! To my :)

Mam na imię Sylwia i jestem trochę zwykła a trochę niezwykła. Jestem optymistką, ale lubię sobie ponarzekać. Jestem żoną Józka (możliwe, że jedynego Józka w Krakowie!). Piszę tu o sprawach, które uważam za ważne. Chciałabym przekazać i posłać w świat jak najwięcej tego, czego nauczyłam się podczas (już) dwóch ciąż, pracy jako wychowawca i streetworker i wielu innych doświadczeń o których więcej przeczytasz w zakładce o mnie :)

Zależy Ci na kontakcie ze mną? To świetnie! Oto kilka sposobów na to, jak możesz tego dokonać: napisz mail na matkiupadki@gmail.com

Odwiedź na facebook: 

https://www.facebook.com/matkiupadki/

Wyślij tajną wiadomość przez formularz: KLIK

Serwisy na których nas znajdziesz:

Close